"Dzień z życia" Lisa z dziećmi to KRYPTOREKLAMA?

Zdjęcia Tomasza wykonane przez córkę Polę miały "ocieplić" jego wizerunek. Branża wytyka mu, że to materiał sponsorowany. W dodatku niezbyt udany.

Obraz

Serwis Tomasza Lisa był krytykowany w chwili startu za zaskakująco pochlebny tekst o hot dogach z Orlenu pod tytułem: "3 miliony zaspokojonych podniebień - parówki z Orlenu spożywczym hitem". Ludzie z branży wytykali Lisowi komiczną kryptoreklamę i nazwali nawet jego stronę Na temat "portalem parówkowym". Tym razem, miesięcznik branżowy Press zwraca uwagę na nowy cykl "lifestylowy" pod tytułem Dzień z życia, sponsorowany przez Samsunga. W ramach akcji ukazała się rodzinna fotorelacja z weekendu Tomasza Lisa spędzonego z córkami. Zdjęcia taty, który pracuje, pozuje na stercie gazet, biega i spędza czas z dziećmi, wykonała Pola Lis.

Fotografowanie taty, szczególnie w weekend, nie jest proste - zaczęła tekst córka redaktora naczelnego tygodnika Newsweek Polska.

Z podpisów pod zdjęciami dowiadujemy się, że Lis ma zwyczaj jeść z córkami w weekendy sushi w drogiej restauracji i biegać po 11 kilometrów niezależnie od pogody. Jego cóka pisze: Pomimo mrozu Tomek nadal uważa, że bieganie na bieżni w ciepłym pomieszczeniu nie jest tym samym co bieganie po dworze, więc nawet przy minusowych temperaturach hartuje się.

Nazwa cyklu Dzień z życia pojawia się na banerach Samsunga, które zamieszczono nad każdym tekstem z tego cyklu.

W sobotę pojechaliśmy na obiad do restauracji Tomo - pisze Pola Lis. Tam najczęściej w zimowe dni jemy obiady - każdy z nas uwielbia sushi, a weekend bez obiadu na Kruczej jest weekendem straconym.

Komentujący artykuł i osoby z branży medialnej wytknęli Lisowi oraz serwisowi Na temat kryptoreklamę. Dodatkowo okazało się, że niektórych zdjęć wcale nie robiła córka towarzysząca tacie w jego pracy. W jednym z komentarzy wypowiedział się Kacper Merk, reporter Tok FM:

Wszystko ładnie, tylko w piątek pani Poli Lis nie było w TOK-u. Zdjęcia robił kolega od nas z redakcji Oni przynieśli jakieś aparaty, ale zdjęcia zrobił na pewno reporter zatrudniony przez naszego wydawcę.

Redaktor naczelny serwisu, Tomasz Machała, tłumaczy "pomyłkę" niedoświadczeniem Poli Lis: Młoda dziewczyna, nie przekazała nam precyzyjnie wszystkich opisów.

Wygląda więc na to, że rodzinny, zabarwiony reklamowo dzień Lisa nie był wcale do końca rodzinny. Ale z pewnością ociepli jego wizerunek.

Redakcja miesięcznika Press wysłała do Lisa SMS-a z pytaniem o kryptoreklamę. W odpowiedzi otrzymali następującą wiadomość:

Tekst reklamowy z moim udziałem? Pan chyba kpi.

:)

Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą