Piosenkarz kilka miesięcy temu wyznał dziennikarzom, że, "jak każdy mężczyzna", marzy o synu. Zapowiadał, że jeśli jego życzenie się spełni, nazwie chłopca swoim imieniem. Podobno to rodzinna tradycja; on sam jest Usherem Raymondem IV. Przyznał jednak, że zastanawia się nad drugim imieniem dziecka. Teraz, kiedy doczekał się synka, będzie musiał jeszcze raz przemyśleć wszystkie kombinacje.