Adwokaci bronią Dariusza K.: "Nerwy zżerają go od lat! MIAŁ DEPRESJĘ"

Chcą wzbudzać litość do celebryty i wywalczyć jak najniższy wyrok. "Przez wrzody żołądka trafił do szpitala..." Uda się?

Obraz

Prawnicy, wynajęci przez Izę Adamczyk, mają nadzieję przekonać sąd, że były mąż Edyty Górniak wprawdzie rzeczywiście brał kokainę, ale z ważnych powodów. Tego że prowadził naćpany, nie da się już zakwestionować, gdyż biegli z dokładnością co do pół godziny określili, kiedy wciągnął ostatnią kreskę.

Co było dalej - wiadomo. Naćpany celebryta, gnając przez miasto z prędkością 100 km/h, zabił kobietę przechodzącą przez pasy na zielonym świetle. Grozi mu za to do 12 lat więzienia. Czy spotka go sprawiedliwa kara?

Zdaniem większości prawników, w takiej sytuacji nie ma mowy o wyroku w zawieszeniu. Jedyne, o co mogą zawalczyć obrońcy to jak najmniejsza ilość lat. Mają już pomysł, jak wzbudzać litość do celebryty.

Podstawą linii obrony ma być "chorowita natura" muzyka - potwierdza informator Życia na gorąco. Nerwy zżerają go od lat, przez wrzody żołądka podobno kilka razy trafił do szpitala. Osobiste problemy doprowadziły go do depresji, a ta do szukania zapomnienia w narkotykach**.**

Czyli przez wrzody żołądka, ze stresu, jeździł 100 km/h po narkotykach.

Przypomnijmy, że celebryta koił nerwy nie tylko kokainą lecz także markowymi ciuchami i butami od Dolce & Gabbana. Oraz nagminnym łamaniem prawa. Jak wyszło na jaw po wypadku, celebryta zalega aż 170 tysięcy złotych (!) z tytułu niezapłaconych mandatów. Co takiego musiał nabroić, że aż tyle się zebrało? I dlaczego nikt nie zareagował wcześniej?

Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą