Prawnik o 11 milionach dla Durczoka: "To nierealna kwota"

"Nie wierzę, by dostał takie pieniądze, o jakie wnosi". Naprawdę zasłużył na taką fortunę?

Obraz

Kamil Durczok początkowo planował pozwać tygodnik Wprost o 2 miliony złotych odszkodowania za artykuł ujawniający kulisy pracy w redakcji Faktów. Tygodnik doniósł, że dochodziło tam do przypadków mobbingu i molestowania. Na początku nie padło wprawdzie nazwisko Durczoka, jednak, jak szybko ujawniła Omenaa Mensah, i tak "wszyscy wiedzą, o kogo chodzi". Po kolejnych publikacjach komisja TVN przeprowadziła własne śledztwo i potwierdziła przypadki "niewłaściwego zachowania". Pracownicy dostali pieniądze w zamian za milczenie, a ich szef odszedł z pracy. Przez ten czas Durczok przemyślał sprawę i uznał, że 2 miliony to jednak za mało. Obecnie domaga się od gazety aż 11 milionów złotych, w dwóch pozwach. I zapowiada kolejne.

Jeden dotyczy artykułu o narkotykach, znalezionych w mieszkaniu zajmowanym przez Elżbietę Wycech. Dziennikarz przebywał w nim 16 stycznia, co potwierdza raport policji, która spisała go na schodach. Ten artykuł dziennikarz wycenia na 4 miliony złotych. Kolejny, opisujący, że dopuszczał się molestowania i mobbingu - na prawie dwa razy tyle. Zobacz: Durczok znów pozywa "Wprost"! CHCE 7 MILIONÓW!

Naprawdę zasłużył na taką fortunę? Zdaniem specjalisty, na którego powołuje się Fakt, to kwota zupełnie nierealna.

7 milionów to kwota ogromna i raczej nie do osiągnięcia - wyjaśnia mecenas Piotr Kruszyński. Owszem, TVN stwierdził, że mobbing i molestowanie było w stacji, ale nie wyklucza to tego, by Kamil Durczok dochodził swoich praw jeśli chodzi o publikacje Wprost. Może on przecież uważać, że tygodnik przesadził i naruszył jego dobra. Ale nie wierzę, by dostał takie pieniądze, o które wnosi .

Wydawca tygodnika już wydał oświadczenie, w którym podtrzymuje swoją decyzję udzielenia ochrony prawnej swoim dziennikarzom.

Warto przypomnieć, że Kamil Durczok nie zapowiedział pozwu, ani nawet w żaden sposób nie skomentował artykułu konkurencyjnego Newsweeka, w którym pojawiły się równie mocne oskarżenia pod jego adresem. Dlaczego? Boi otwartej wojny z Tomaszem Lisem?

Przeczytajcie, co mówili o nim pracownicy w artykule, który nie doczekał się komentarza prawnika: Pracownik o Durczoku: "Pycha posunięta do granic absurdu! CZOŁGAŁ LUDZI, UPOKARZAŁ"

Obraz
© fot. PAP
Obraz
© fot. PAP
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą