Bliscy Kulczyka: "Jesteśmy w szoku. Wczoraj miał wyjść ze szpitala"

"Nikt nie spodziewał się jego śmierci. Spotkania biznesowe z jego udziałem miały się odbyć wczoraj." Biznesmen leczył się w Nowym Jorku na raka prostaty.

Obraz

_

Obraz

_

Wczoraj rano media obiegła informacja o śmierci Jana Kulczyka. Polski miliarder miał zaledwie 65 lat. Zmarł w nocy w publicznym szpitalu AKH w Wiedniu. Przyczyną śmierci były powikłania po operacji prostaty.

To była tylko, tak się wydawało, prosta operacja, od dawna planowana. Dotyczyła męskich spraw. Po niej nastąpił najpewniej zator - ujawnia w Super Expressie osoba z bliskiego otoczenia miliardera. Jan Kulczyk zmarł po północy w wiedeńskiej klinice.

Wczoraj francuska agencja AFP podała, że Kulczyk od roku leczył się w Nowym Jorku na raka prostaty.

Został przewieziony do wiedeńskiego szpitala, by przejść nowatorskie badania nowotworowe po operacji prostaty w Nowym Jorku, której poddał się przed rokiem - ujawnił znajomy najbogatszego Polaka w rozmowie z AFP.

Bliscy miliardera ciągle nie mogą uwierzyć w to, co się stało.

Jesteśmy w szoku. Nikt się nie spodziewał jego śmierci - wyznaje przyjaciel rodziny w rozmowie z Super Expressem. Spotkania biznesowe z udziałem Jana Kulczyka miały odbyć się wczoraj w stolicy, wczoraj Jan Kulczyk miał wyjść ze szpitala.

_

Obraz
Obraz
Obraz

_

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą