Związek między 35-letnią Natalie Harp a 80-letnim Donaldem Trumpem od paru dni jest gruntownie wałkowany przez amerykańskie media. Okazało się, że młoda asystentka pracująca w Białym Domu prowadziła korespondencję z prezydentem, którą można uznać za... co najmniej niestosowną.
Donald Trump nie komentuje sugestii o relacji wykraczającej poza sprawy zawodowe, jednak milczenia nie zachował brat kobiety, Preston Harp. Mężczyzna na co dzień mieszka w Nikaragui i w przeciwieństwie do konserwatywnej siostry, jest zwolennikiem lewicowych, marksistowskich poglądów. Preston udzielił wywiadu CNN, w którym opowiedział, że Natalie od dziecka przejawiała fascynację Białym Domem i pisała listy do byłych prezydentów, m.in. do George’a W. Busha.
Moja siostra ma niezdrową obsesję na punkcie Trumpa. On jest uosobieniem wszystkiego, czego matka uczyła nas podziwiać
Wyjaśnił, że konserwatywne wychowanie oraz nauki matki ukształtowały w jego siostrze podziw dla polityka. Dodał też, że amerykański przywódca lubi otaczać się ludźmi ze swojego fanklubu, choć zaznaczył, że nie wierzy w pociąg fizyczny między nimi.
WIDEOMateusz Gessler utyskuje na wakacyjny ruch w knajpach: "Żeby inni odpoczęli, to my musimy pracować"
Syn Donalda Trumpa BRONI jego 35-letniej asystentki
Komentarze Prestona wywoływały spore zamieszanie w obozie polityka. Syn prezydenta, Eric Trump, stanął w obronie współpracowniczki ojca i opublikował w sieci dosadny wpis:
Co za śmieć.
Natalie to niesamowita młoda kobieta - wygrała z rakiem, jest po prostu dobrą osobą i jedną z najciężej pracujących osób w Białym Domu. Jest głęboko oddana mojemu ojcu, swojej pracy i swojemu kraju.
Patrząc na to, jak wygląda - ona dostała całe błogosławieństwo genetyczne swojej rodziny.
Miło - że syn prezydenta USA robi sobie w sieci taki publiczny pocisk ad personam?