Miłość nie jest ślepa. Kto zyskał, a kto stracił na "Love is Blind "? "Smutna diagnoza randkowej rzeczywistości polskich kobiet" (OPINIA)

Producenci "Love is Blind" przekonują, że miłość naprawdę może być ślepa. Czy polska edycja programu to udowodniła? Jaką reklamę w tym show zrobili sobie polscy mężczyźni i kto na tym programie zyskał, a kto stracił? Wnioski po obejrzeniu wielkiego finału nie zawsze napawają optymizmem...

Kto zyskał, a kto stracił na "Love is Blind Polska"?Kto zyskał, a kto stracił na "Love is Blind Polska"?
Źródło zdjęć: © materiały promocyjne Netflix
Piotr Grabarczyk "Grabari"

Za nami "odcinek ślubny", czyli niejako finał pierwszej polskiej edycji programu "Love is Blind". Hitowy format Netflixa robi furorę na całym świecie i w końcu zawitał i do nas, a widzowie i internauci aktywnie śledzili losy uczestników, którzy wzięli udział w tym osobliwym eksperymencie.

Choć to "jedynie" rozrywkowy reality-show, to sama esencja "Love is Blind" jest w dużej kontrze do wszechobecnego kultu wyglądu i rzuca wyzwanie tradycyjnemu podejściu do randek i miłości. Wyświechtane pytanie, "czy miłość naprawdę jest ślepa?" jest tutaj rękawicą rzuconą wszystkim tym, którzy lokowanie swoich uczuć uzależniali od fizyczności i na niej opierali. Program próbuje dowieść, że uczucie może narodzić się na gruncie rozmów i bliskości mentalnej, a w ten sposób zbudowana bliskość przymknie oko nawet na wizualne niedopasowanie. Czy z sukcesem? Polska edycja "Love is Blind" udowadnia, że nie na wszystko można przymknąć oko...

Wrona i Zborowska gospodarzami polskiego "Love is Blind": "Próbowałam się wymądrzać i wchodzić w rolę reżyserki"

"Love is Blind Polska". Czy miłość naprawdę jest ślepa?

Założenie programu jest szalone - obcy ludzie rozmawiają ze sobą przez ścianę, co ma rozpalić w nich uczucie na tyle silne, że gdy po raz pierwszy się zobaczą, powinno dojść do zaręczyn. Później szybki "miesiąc przedślubny" w postaci wspólnych wakacji i krótkiego posmakowania wspólnego, codziennego życia i... ślub. Prawdziwy, przed urzędnikiem stanu cywilnego i absolutnie wiążący.

W finale polskiego "Love is Blind" stanęły przed nim cztery pary: Damian i Marta, Jacek i Julita, Filip i Daria oraz Kamil i Julia. Jeśli chodzi o czystą statystykę, to show zakończył się "połowicznym sukcesem" - "tak" powiedzieli sobie Damian i Marta oraz FilipDaria. Pozostałe dwie panny młode nie zaufały swoim wybrankom i z żalem, przy akompaniamencie łez i pretensji zdecydowały się na efektowną odmowę w kulminacyjnym momencie ceremonii.

W końcowych scenach ślubnego odcinka uczestnicy przekonują, że miłość faktycznie jest ślepa, choć ich własna historia w programie może z tą tezą mocno polemizować. Nie ma wątpliwości, że "Love is Blind" robi dobrą robotę w przekonywaniu nas, iż pozbawieni wrażeń wizualnych jesteśmy w stanie zauroczyć się w czyimś głosie, osobowości i ulec złudzeniu, że wszystko jest możliwe.

Taki eksperyment umożliwia też danie szansy osobom, na które nie zwrócilibyśmy uwagi w "normalnych" okolicznościach - skupiając się na ich wyglądzie czy nie pozwalając sobie wyjść poza swój dotychczasowy "typ". Niestety, ten stan idylli nie trwa długo, bo bardzo szybko trzeba otworzyć oczy i to szeroko - na to, co nas dzieli, na potencjalne przeszkody w budowaniu wspólnej przyszłości i różnice, które są zwyczajnie nie do pogodzenia. Nawet mentalne zauroczenie nie jest w stanie stawić czoła ekstremalnej niekompatybilności.

Kto najwięcej zyskał, a kto stracił na "Love is Blind Polska"?

Największymi wygranymi - póki co, bo czekamy jeszcze na odcinek "reunion", w którym dowiemy się, które pary faktycznie przetrwały - okazali się DamianMarta. Jeśli "Love is Blind" potrzebuje pary jak z obrazka na dowód stawianej w programie tezy, to tych dwoje wykona tę robotę z nawiązką. Z fantastycznej strony pokazała się też Daria - dojrzała, znająca swoją wartość i chyba najmniej "poturbowana" uczestniczka show, która sprawdziła się nie tylko jako partnerka, ale i przyjaciółka.

W ogóle, jeśli coś ten show udowodnił, to na pewno to, że polskie kobiety są lata świetlne przed swoimi potencjalnymi partnerami, choć niejednokrotnie mogłyby im puścić nerwy i nikt nie miałby o to pretensji. Marta "musiała" znosić kretyńskie żarty i odzywki Damiana, a Daria być pogotowiem mentalnym rozchwianego Filipa. Julita zaś perfekcyjnie "przeczytała" Jacka, który próbował mamić ją pięknymi słowami i obietnicami bez pokrycia - pomimo wyraźnie mocnego uczucia do pana "auuu", na końcu wybrała siebie.

Historie w "Love is Blind" to również smutna diagnoza randkowej rzeczywistości polskich kobiet - piękne i spełnione, ale tęskniące za miłością i mężczyznami, których de facto proszą o minimum, a ci i tak nie potrafią tego dowieźć.

Gdy mowa o tych, którzy na "Love is Blind" stracili, to nie ma wątpliwości, że są to właśnie polscy mężczyźni - i w ogóle, i w szczególe. Ich doskonałym reprezentantem jest Krzysztof - w pierwszych odcinkach show uwiódł widzów swoją "normalnością", a okazał się typowym zakompleksionym facetem, który w obawie przed odrzuceniem przez pożądaną przez innych mężczyzn kobietę, decyduje się na relacje z kimś, kogo tak naprawdę nie chce, czyli Maliki. Potem tę bogu ducha winną dziewczynę demonizuje, by ostatecznie ją zdradzić przy pierwszej lepszej okazji, oczywiście w panice i poczuciu krzywdy i bycia niekochanym.

Nasz biedny Krzysiu stał się mimowolnie symbolem takich właśnie "facecików" i polscy mężczyźni mogą mu podziękować za tak efektowną antyreklamę. Jak on wyobraża sobie randkowanie po takiej kompromitacji na oczach milionów widzów? Naprawdę, życzymy powodzenia i przede wszystkim pracy nad sobą, zanim ponownie wejdzie na rynek matrymonialny - kobiety już wystarczająco się wycierpiały przez takich gagatków.

Honoru facetów do końca bronił Kamil, ale i tu na widzów czekał wstrząsający plot-twist. Tuż przed ślubem Julia dowiedziała się, że jej przyszły-niedoszły mąż miał rzekomo dopuszczać się zdrad podczas swojego ostatniego wieloletniego związku. Skonfrontowany z tą informacją Kamil zareagował oburzeniem, a zdradom zdecydowanie zaprzeczył. Jego wymowna reakcja i szokująca zmiana usposobienia mogą oznaczać dwie rzeczy: albo przyłapanego na kłamstwie narcyza, któremu nagle opadła maska, albo szczere rozczarowanie i ponowną traumę na wspomnienie toksycznej relacji.

Żeby już całkiem nie tracić nadziei w facetów, naiwnie liczymy, że w odcinku "reunion" Kamil jakoś się z tego wszystkiego wytłumaczy, bo jeśli wyglądający na porządnego faceta biznesmen, z fajnie poukładanym życiem i uroczym domkiem w Norwegii, też ma problemy z wiernością, to doprawdy - krzyż na drogę nam wszystkim.

W ostatecznym rozrachunku największym wygranym pierwszej polskiej edycji "Love is Blind" jest Netflix - potentat streamingowy wyprodukował wciągający show, o którym od kilku tygodni huczy cały internet. Niewątpliwie też, jeśli powstanie kolejny sezon programu, co na tym etapie jest raczej pewne, produkcja powinna spodziewać się tłumu chętnych, którzy przyjdą już nie tylko po miłość, ale i sławę oraz rozpoznawalność. Miejmy nadzieję, że tym razem wszyscy będą również pamiętać o byciu przyzwoitym...

Love is Blind Polska fot. Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey © materiały promocyjne Netflix | Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey © materiały promocyjne Netflix
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey © materiały promocyjne Netflix
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey © materiały promocyjne Netflix
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey
Love is Blind Polska fot. Piotr Matey © materiały promocyjne Netflix
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą