Dorota Naruszewicz też sobie odpaliła "Królową przetrwania" i nie jest fanką: "Rozrywka oparta na publicznym UPOKARZANIU KOBIET"
Dorota Naruszewicz też pochyliła się nad 3. edycją "Królowej przetrwania", która budzi w sieci wyjątkowo skrajne emocje. W facebookowym wpisie nazywa program "igrzyskami upokarzania człowieka".
"Królowa przetrwania" jaka jest, każdy widzi. W tym sezonie postawiono na dramy mocniej niż kiedykolwiek, co zresztą zapowiadała wcześniej nowa prowadząca, Małgorzata Rozenek-Majdan. Efekty są oceniane dość skrajnie, na co dowodem jest też nowy wpis Doroty Naruszewicz.
Naruszewicz ostro o "Królowej przetrwania"
Z jednej strony trudno kwestionować dobrą oglądalność formatu, z drugiej jednak pojawia się wiele wątpliwości co do intencji produkcji. Najwięcej emocji budziła chyba pamiętna "noc oczyszczenia", która - jak nietrudno się domyślić - niczego raczej nie oczyściła. Wirtualne Media informowały, że do KRRiT wpływają nawet skargi od widzów. Naruszewicz w facebookowym wpisie już od pierwszego zdania stawia sprawę jasno - nie jest fanką kontrowersyjnego formatu i uważa go za szkodliwy.
To są ludzkie igrzyska upokarzania człowieka. Obejrzałam trzeci sezon "Królowej przetrwania". W weekend. Chciałam wiedzieć, o czym się mówi. I tak, to nie jest reality show. To jest laboratorium emocjonalnego przeciążania ludzi dla oglądalności. Im większy rozpad emocjonalny, im większe upokorzenie, tym lepszy viral.
Finał "Królowej Przetrwania". Wiek i kondycja zaważą na zwycięstwie? "Jeśli ktoś jest silniejszy ode mnie, to po prostu jest"
Aktorka uważa, że program celowo naraża kobiety na publiczne upokorzenie i pewnymi mechanizmami psychologicznymi wyciąga z nich to, co najgorsze.
Na centymetr czuć tam psychologicznie opracowane mechanizmy, jak jeszcze bardziej skonfliktować, jeszcze bardziej podkręcić emocje, napuścić jedne na drugich, jeszcze mocniej doprowadzić do granicy frustracji upokorzenia i utraty kontroli tylko po to, żeby powstał mocny viral. Ale to nie wszystko. Czy tylko mnie zastanawia, że cały ten format opiera się wyłącznie na kobiecej obsadzie? Nie ma wersji męskiej. Nie ma "Samców puszczy", "Twardzieli przetrwania". Nope. Ciekawe, nie? Że w trzeciej dekadzie XXI wieku nadal oferuje się rozrywkę opartą na publicznym upokarzaniu kobiet, zawstydzaniu ich, podkręcaniu konfliktów i obserwowaniu, która pierwsza psychicznie pęknie?
Najbardziej nie podobało jej się przepytywanie dziewczyn o to, co sobie "zrobiły" pod płaszczykiem dobierania ich w pary przed testem wiedzy ogólnej. Finału, jak zapowiada, nie obejrzy.
"Ikonicznym" momentem była pseudointelektualna konkurencja poprzedzona wzajemnym ocenianiem się uczestniczek i wyliczaniem, która z kobiet jakim zabiegom medycyny estetycznej się poddała. Wszystko to zostało ustawione w niezwykle żenującym i upokarzającym kontekście "testu na wiedzę". Konkurencje inne, polegające na babraniu się w błocie, kiślu czy zmuszanie uczestniczek do wąchania zwierzęcych odchodów... Wszystko podane jako "rozrywka"… Uczestniczek nie oceniam. Szokuje mnie, zawstydza i żenuje fakt, że jest przyzwolenie na taki format, że jest zapotrzebowanie, aby z kobiecego upokorzenia robić produkt medialny i nabijać kasę. Jutro ostatni odcinek. Ja pas.
A Wy odpalicie sobie ostatni odcinek?