Daria Abramowicz zapytana o bliskie relacje z Igą Świątek: "W sporcie na topowym poziomie TAK TO DZIAŁA..."
Relacja Igi Świątek i jej psycholożki wzbudza niemałe poruszenie wśród kibiców. Teraz Daria Abramowicz gościła w programie Grzegorza Krychowiaka na antenie RMF FM i wyjaśniła, jak z jej perspektywy wygląda ich współpraca.
Iga Świątek od 2019 roku współpracuje z Darią Abramowicz. Relacja tenisistki i jej psycholożki od początku wzbudza dużo zainteresowania kibiców. Nie brakuje osób, które twierdzą, że panie są ze sobą zbyt blisko. Nie jest tajemnicą, że nie tylko razem pracują, ale także wyjeżdżają na wakacje i spędzają czas wolny.
Kulisy "TzG": Czułości Boczarskiej i Banasiuka i prośba Fabijańskiego do mediów. Aktor NIE CHCIAŁ PYTAŃ o Maffashion
Daria Abramowicz o relacji z Igą Świątek
Teraz Daria Abramowicz gościła w programie Grzegorza Krychowiaka na antenie RMF FM. Podczas rozmowy nie zabrakło pytań o jej relację z Igą Świątek. Psycholożka wyjaśniła, że decydując o modelu współpracy, bierze pod uwagę oczekiwania tenisistki.
Fundamentalne jest to, czego oczekuje sportowiec i w jaki sposób to realizujemy. To wszystko determinuje, z jakich metod korzystamy, czy są one bardziej zorientowane na strategię z psychologii klinicznej, czy pracujemy bardziej coachingowo, korzystając głównie z narzędzi treningu mentalnego - wyjaśniła.
Prowadzący podkreślał, że Abramowicz i Świątek nierzadko spędzają ze sobą 270 dni w roku.
Tak było w niektórych sezonach, natomiast to też specyfika sportu. Jeżeli dynamika zespołu jest taka, że wszystkie 11 miesięcy tenisista podróżuje ze swoimi specjalistami, to jeżeli wymaga tego zawodnik, nie odnajduje się dobrze w pracy zdalnej czy incydentalnej albo nie może pozwolić sobie, by wracać do domu, to wtedy ta forma jest inna. Czy ona jest zła? Nie, ona jest inna - stwierdziła.
Psycholożka podkreślała, że przez ilość czasu, jaką ze sobą spędzają, relacja z Igą Świątek musi być bliska. Porównała to także do wyjść integracyjnych zawodników i trenera podczas zgrupowań. Krychowiak pokusił się o komentarz tej sytuacji.
To nie jest relacja profesjonalna. Tu można mówić nawet o jakiejś formie przyjaźni - przyznał, a w reakcji na te słowa Abramowicz podzieliła się swoim punktem widzenia:
Ja tego tak nie postrzegam. Ja totalnie rozumiem, dlaczego to jest takie zagmatwane w odbiorze i w interpretacji, ale tak to działa w sporcie na topowym poziomie, w sportach jak tenis czy narciarstwo alpejskie, sportach "podróżujących", że nawet niektórzy sportowcy mówią, że dla nich zespoły są rozszerzoną rodziną, nazywają je swoim "stadem". To jest OK, ale to nie znaczy, że operujemy w świecie zaplatania sobie włosów i parzenia herbatek.