Blanka Lipińska BRONI gwiazd, które bawiły się w Wilanowie. "Ta nagonka wygląda jak POLOWANIE NA CELEBRYTÓW"
Nie milkną echa głośnej imprezy techno Circoloco Warsaw, która odbyła się z 9 na 10 maja przed pałacem w Wilanowie. Wydarzenie od samego początku budziło wiele kontrowersji przede wszystkim ze względu na kwestie ekologiczne. Część gwiazd, które uczestniczyły w evencie, posypała już głowy popiołem. Blanka Lipińska z kolei stanęła w obronie tych, na których internauci wieszają psy. "W normalnym świecie odpowiedzialność za legalność, bezpieczeństwo i zgodność z przepisami ponoszą organizatorzy, firmy i instytucje kontrolujące - nie przeciętny człowiek" - napisała na Instagramie. Zgadzacie się?
W miniony weekend Warszawa na chwilę zamieniła się w namiastkę Ibizy - może mniej słoneczną i gorącą, ale równie ekskluzywną i imprezową. Przed pałacem w Wilanowie odbyło się wydarzenie Circoloco, podczas którego zagrali światowej klasy DJ-e, m.in. Honey Dijon, Bedouin, PAWSA i Carlita.
Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy wokół wydarzenia było bardzo głośno. Eksperci głośno sprzeciwiali się organizacji Circoloco i ostrzegali, że impreza w tym miejscu może negatywnie wpłynąć na lokalny ekosystem: doprowadzić do ubijania gleby, ograniczenia dostępu powietrza i wody do korzeni oraz trwałych uszkodzeń systemów korzeniowych roślin. Wskazywano także na zagrożenie dla zwierząt zamieszkujących teren Wilanowa - hałas, intensywne światła i tłumy mogły wywoływać u nich silny stres, a nawet stanowić realne niebezpieczeństwo.
Impreza jednak się odbyła, a gwiazdy, które świrowały na parkiecie, chętnie wrzucały relację z zabawy. W Wilanowie pojawiła się m.in. Karolina Gilon, Wojtek Gola z Sofi, Natalia Siwiec, Maffashion, Dawid Wolinski czy Oliwia Bieniak. Kiedy wybuchła burza - część z nich przeprosiła. Blanka Lipińska natomiast wyłamała się ze schematu i oburzona stwierdziła, że celebryci absolutnie nie mają za co przepraszać i że to nie jest ich wina.
Blanka Lipińska o willi w Hiszpanii. Musi wymienić trawnik! Mówi o kosztach
Najbardziej absurdalne w tej całej aferze jest przerzucanie odpowiedzialności na ludzi, którzy po prostu poszli na LEGALNĄ imprezę. Serio, uczestnicy mają teraz robić śledztwo środowiskowe przed kupieniem biletu? Od oceniania wpływu wydarzenia na zabytek, przyrodę i bezpieczeństwo są organizatorzy, miasto, konserwatorzy i urzędnicy wydający zgody - nie ludzie, którzy przyszli posłuchać muzyki i się pobawić
Pudelek zdobył oświadczenie Awake Events, organizatora Circoloco Warsaw. Firma stanowczo podkreśliła, że impreza odbyła się z poszanowaniem dzikiej przyrody. Ponadto Awake Events podkreśliło, że uzyskało zgodę Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na organizację wydarzenia na terenie pałacu w Wilanowie. Czy to zmienia postać rzeczy?
Blanka Lipińska uderza w organizatorów imprezy na Wilanowie i w... miasto Warszawę
Pisarka posunęła się do mocnych słów, nazywając krytykę uczestników wydarzenia "polowaniem na celebrytów".
Ta cała internetowa nagonka wygląda bardziej jak polowanie na celebrytów niż realna troska o Wilanów. Jeśli były zaniedbania, to pretensje powinny lecieć do tych, którzy dopuścili do imprezy, a nie do uczestników bawiących się z prosecco w parku. Trochę hipokryzja, że państwo wydaje zgodę, miasto promuje "światowy event", a potem winni okazują się ludzie z opaską na ręce i drinkiem w dłoni.
Można sobie dywagować - gdyby na przykład koncert Kanye Westa w Polsce jednak doszedł do skutku - prawdopodobnie skutki byłyby podobne. To znaczy: mnóstwo ludzi by na niego poszło. I ci ludzie (zwłaszcza celebryci, z racji wystawienia na świecznik), byliby krytykowani. Zresztą chyba... słusznie? Niewiedza jest okolicznością łagodzącą. Ale jest również wygodną wymówką.
To już dochodzi do absurdu. Za chwilę przed każdą imprezą człowiek będzie musiał robić audyt ekologiczny, urbanistyczny i moralny organizatora, żeby przypadkiem internet go nie zlinczował. Tylko ciekawe, czy ci sami ludzie są tak konsekwentni w codziennym życiu. Kupujesz ubrania w sieciówce? Sprawdzasz dokładnie, w jakiej fabryce zostały uszyte, kto pracował po 14 godzin i ile chemii wlano do rzeki? Zamawiasz telefon? Analizujesz pochodzenie surowców i warunki pracy przy produkcji baterii? Lecisz na wakacje? Liczysz ślad węglowy? Jesz awokado, pijesz kawę, zamawiasz z Temu albo Sheina? No właśnie
Celebrytka trafnie jednak podnosi kwestię bycia świadomym konsumentem - i tego, że niestety nie zawsze jest to możliwe "24 godziny na dobę".
W normalnym świecie odpowiedzialność za legalność, bezpieczeństwo i zgodność z przepisami ponoszą organizatorzy, firmy i instytucje kontrolujące - nie przeciętny człowiek, który korzysta z produktu, usługi czy wydarzenia. Bo inaczej każdy musiałby codziennie prowadzić prywatne śledztwo przed kupnem T-shirtu, biletu albo kawy. Łatwo moralizować w internecie, dużo trudniej być tak idealnie "świadomym konsumentem" 24 godziny na dobę.
Blanka Lipińska radzi internautom, żeby "zajęli się czymś innym"
Celebrytka w swoim wywodzie nawiązała także do streamu Łatwoganga, na którym niektórzy celebryci faktycznie się nie popisali - na przykład dziewczyny z DRE$$CODE, lansując się przed kamerą i nie reagując na zwracanie uwagi przez gospodarza. Podkreślmy tu, że Blance także się dostało - przede wszystkim za jej reakcję po ogoleniu głowy.
Skończyło się internetowe "rozliczanie" celebrytów po streamie Łatwoganga, gdzie ludzie potrafili godzinami analizować jedno spojrzenie, żart albo ton głosu, jakby od tego zależał los świata, to czepili się festiwalu. Na streamie ktoś się zaśmiał "nie w tym momencie", ktoś czegoś nie skomentował, ktoś stanął obok niewłaściwej osoby - i już powstawały teorie, dramy i moralne śledztwa. I dokładnie taki sam mechanizm działa tutaj: kompletnie dysproporcjonalne pompowanie znaczenia obecności, doszukiwanie się "ukrytych intencji" i traktowanie zwykłych ludzkich zachowań jak materiału dowodowego. Internet uwielbia tworzyć narracje, nawet gdy rzeczywistość jest dużo bardziej banalna. W efekcie ludzie zachowują się tak, jakby byli komisją śledczą od streamów i relacji społecznych, a nie zwykłymi odbiorcami.
Celebrytka na koniec swojego wywodu poradziła, aby ludzie przestali bawić się w śledczych i zajęli się życiem.
Najbardziej absurdalne jest to, że ci sami ludzie często jednocześnie powtarzają "to nie takie poważne", po czym analizują sytuację klatka po klatce jak eksperci od FBI Insta Division. Ludzie żyjcie i dajcie żyć innym, a świat zacznijcie naprawiać od siebie!
Uważacie, że uczestnicy imprezy powinni zrobić większy research przed kupieniem biletów na "polską Ibizę" czy internet faktycznie zrobił z igły widły?