Doda odpowiada na zarzuty, że usiłuje ocieplić wizerunek: "Jak będziecie mnie tak obrażać, to p*****ę wszystko i pojadę na wakacje, jak 99% gwiazd"
W środę Doda stawiła się w Sejmie, aby wspólnie m.in. z Małgorzatą Rozenek-Majdan zawalczyć o lepszą sytuację zwierząt w Polsce. Nie brakuje głosów, że gwiazda robi to wszystko pod publiczkę. W odpowiedzi na zarzuty, którą udostępniła na Instagramie, piosenkarka nie gryzła się w język.
Jak zapewne zauważyliście, w ostatnich tygodniach Doda aktywnie włączyła się w działania na rzecz zwierząt przebywających w schroniskach. W czasie silnych mrozów dostarczała psom ubrania chroniące je przed zimnem oraz pomagała w ocieplaniu bud, aby poprawić warunki ich bytowania.
Równolegle nagłośniła problem tzw. pato-schronisk, czyli placówek nastawionych głównie na zysk, w których zwierzęta nie otrzymują właściwej opieki i są narażone na zaniedbania. O niewątpliwie istotnym problemie opowiadała nie tylko w mediach społecznościowych czy na antenie jednej z największych stacji newsowych, ale również w... Sejmie. Co ciekawe, podczas obrad Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt przy stole na przeciwko znanej skandalistki zasiadła obecna żona jej byłego męża, Małgorzata Rozenek-Majdan.
Doda szuka trzeciego męża. "Musi być stabilny finansowo"
Doda uderza w hejterów
Zgodnie z przewidywaniami wizyta Rabczewskiej w Sejmie wywołała istną sensację. O ile wielu doceniło postawę piosenkarki i jej zaangażowanie w sprawę, nie brakuje głosów, że celebrytka uskutecznia "charity washig", czyli głośno pokazuje swoją pomoc po to, żeby ocieplić swój wizerunek i przykryć kontrowersje. Piosenkarka zabrała głos na swoim Instagramie, bezpardonowo uderzając w osoby, które podważają jej intencje.
Kochani, jak chcecie mnie obrażać i podawać w wątpliwość to co robię od dwóch tygodni, że niby moje intencje są obrzydliwe i okrutne, obrażajcie mnie w bardziej pomysłowy sposób. Wyciągacie rzeczy sprzed dekady, że komuś w mordę dałam - mówiła. Naprawdę żałuję tylko, że nie dałam mocniej w niektórych przypadkach. [...] Ja też mam swoje nerwy. Jak będziecie mnie tak obrażać, nękać i nachodzić, to po prostu p*****ę to wszystko i pojadę na wakacje, jak 99% gwiazd. [...] Zaznaczam, że psów nie obchodzi, kto im pomaga.
Co więcej, piosenkarka dała swoim hejterom do zrozumienia, że nie mają prawa jej obrażać, jeśli sami nie podjęli się działań charytatywnych.
Niech wszyscy ci hejtujący zrobią połowę tego dobrego co ja przez całe swoje życie. To wtedy będą mieli prawo wypowiadać się na mój temat. Żegnam - zakończyła.
Ma rację?