Doda ujawnia, co usłyszała od rodziny Łukasza Litewki: "Dali mi do zrozumienia, że oni wierzą tylko i wyłącznie organom ścigania"
Doda próbowała swego czasu pomóc w sprawie śmierci Łukasza Litewki, apelując o informacje na temat sprawcy wypadku, w którym zginął poseł. Okazuje się, że jej zaangażowanie nie spodobało się nie tylko prokuraturze, ale i bliskim zmarłego.
Doda nie ukrywała, że śmierć Łukasza Litewki bardzo nią wstrząsnęła. Do tego stopnia, że piosenkarka nie była w stanie uwierzyć, że jego odejście było wynikiem wypadku. Niedługo po tym, jak przekazano tragiczną wiadomość, postanowiła zostać samozwańczą śledczą i zaproponowała zapłatę osobie, która pomoże jej w identyfikacji sprawcy zdarzenia, w wyniku którego zmarł poseł. Na jej apel zareagowała prokuratura.
Doda pojawiła się na pogrzebie Łukasza Litewki
Doda o tym, co dzieje się w fundacji Łukasza Litewki
Podczas jednego z ostatnich wywiadów, którego Rabczewska udzieliła na konferencji 63. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, została zapytana o to, czy miała okazję przeczytać list otwarty bliskich parlamentarzysty dotyczący napięć w fundacji Team Litewka.
Czytałam... - zaczęła w rozmowie z reporterką Kozaczka, dodając:
Tam jest straszny bałagan. Do mnie też dzwonią ludzie z jakimiś dziwnymi plotkami na temat tej fundacji...
Oto co Doda usłyszała od rodziny Łukasza Litewki
42-latka podkreśliła jednak, że w wyniku nacisków ze strony prokuratury i rodziny Łukasza, nie angażuje się już w sprawę tak jak wcześniej. Ujawniła, co usłyszała od bliskich zmarłego 36-latka.
Nawet nie chcę ich [plotek - przyp. red.] powtarzać, bo nie chcę się w to w ogóle mieszać. Obiecałam sobie, że nie będę, po tym jak zostałam sprowadzona na ziemię przez prokuratora. Po tym, jak rodzina dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że oni wierzą tylko i wyłącznie organom ścigania, nikomu innemu. Postanowiłam to uszanować. Ja też mam swoje sprawy. (...) Ale tak to jest - kapitana nie ma, statek tonie - podsumowała gorzko.
Zaskakująca, jak na Dorotę, wstrzemięźliwość?