Choć Norwegia odpadła z Mistrzostw Świata 2026 po porażce z Anglią 1:2 w ćwierćfinale, Erling Haaland z pewnością zostanie zapamiętany jako wygrany turnieju. 25-latek strzelił bowiem podczas mundialu kilka bramek, które przeszły do historii i zaskarbił sobie sympatię kibiców.
Tak wypoczywają w trakcie mundialu polscy piłkarze
Erling Haaland z luksusowymi torebkami
Po kilku intensywnych tygodniach w Stanach Zjednoczonych Norweg w końcu wrócił do ojczyzny. W poniedziałek wylądowała na lotnisku Oslo-Gardermoen, a jego przybycie nie umknęło uwadze paparazzi. Sfotografowano go, jak obładowany maszerował po płycie. Znany z zamiłowania do torebek Erling miał przy sobie oczywiście luksusowe okazy warte krocie. Na norweską ziemię wkroczył z dwoma modelami Dolce&Gabbana ze skóry aligatora, które nie trafiły jeszcze do sprzedaży: beżowo-burgundowym, podobnym do jednej z toreb z poprzedniej kolekcji, która kosztuje prawie 180 tysięcy złotych oraz turkusowym, który według internetowych detektywów może być warty nawet ponad 300 tysięcy złotych.
Erling Haaland wrócił do Norwegii z wypchanym szopem
Na największą uwagę zasługuje jednak zaskakujący przedmiot, który Haaland dzierżył w dłoni. Poza torebkami przytargał bowiem ze sobą zza oceanu... wypchanego szopa. I to nie byle jakiego, bo trzymającego w łapkach butelkę whiskey. Jak donoszą zagraniczne media, pamiątka pochodzi ze sklepu Wild Bill’s Western Store w Dallas w Teksasie i kosztowała niemal trzy tysiące złotych. Zawodnik pochwalił się fotografią ze "zwierzakiem" na Instagramie.
Przyszło za mną do domu - podpisał żartobliwie kadr z lotniska.
Na Instastories, zagaił bowiem obserwatorów, prosząc o pomoc w wyborze imienia dla szopa.
Sympatycznie?