Weronika Rosati należy do grona polskich aktorek, które od lat próbują swoich sił również poza rodzimym rynkiem. W polskim show-biznesie pojawiła się ponad dwie dekady temu, a szersza publiczność poznała ją dzięki roli Ani, przyjaciółki Kingi Zduńskiej w "M jak miłość". Później wystąpiła m.in. w "Pitbullu" Patryka Vegi, a z czasem przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie konsekwentnie zabiegała o angaże w zagranicznych produkcjach.
Weronika Rosati przeprowadzi się do Polski? "Stany są moim domem od 20 lat..."
Teraz aktorka podsumowała swoją zawodową drogę w ramach cyklu "Gwiazdy piszą" w Plotku. W obszernym tekście wróciła do dziecięcych marzeń o międzynarodowej karierze, pierwszych castingów, odrzuceń i ról, które otworzyły jej kolejne drzwi. Nie zabrakło również wspomnień ze szkoły filmowej, które, delikatnie mówiąc, nie należały do najcieplejszych.
Weronika Rosati wspomina początki kariery
Jak przekonuje Rosati, o aktorstwie marzyła już jako kilkuletnia dziewczynka. Rodzice zapisali ją na balet, zajęcia teatralne i lekcje angielskiego, a jako nastolatka trafiła do Ogniska Teatralnego Machulskich.
Kiedy miałam pięć lat, powtarzałam wszystkim, że będę międzynarodową aktorką. Dlaczego międzynarodową, zapytacie? Cóż, wiedziałam, że chcę grać w kinie włoskim, francuskim i oczywiście amerykańskim - nie chciałam się ograniczać
Jeszcze przed maturą miała już na koncie pracę w serialach, a niedługo później dostała rolę Dżemmy w "Pitbullu". W tym samym czasie dostała się do dwóch państwowych szkół aktorskich i ostatecznie wybrała łódzką filmówkę. I właśnie wtedy, według jej relacji, dobra passa nagle się skończyła...
Weronika Rosati o łódzkiej filmówce: "Miałam więcej dorobku aktorskiego niż wykładowcy"
Rosati twierdzi, że szkolny system nie był przygotowany na studentkę, która już wcześniej regularnie pracowała na planach. W jej ocenie nie spotkała się tam ze szczególnie ciepłym przyjęciem.
Kiedy rozpoczęłam studia w Łódzkiej Szkole Filmowej, wszystko, co dobre, nagle się skończyło. System szkolny i profesorowie nie byli przyjaźnie nastawieni do młodej studentki, która miała już na koncie więcej dorobku aktorskiego niż niektórzy wykładowcy
Aktorka dodała, że w szkole miała doświadczać mobbingu, a zakaz podejmowania pracy sprawiał, że musiała rezygnować z kolejnych propozycji. Ostatecznie postanowiła więc wyjechać do Nowego Jorku i rozpocząć naukę w Instytucie Lee Strasberga.
Rosati ruszyła na podbój USA
Za oceanem zaczęła od nauki, castingów i starań o zieloną kartę. Później pojawiała się w międzynarodowych produkcjach i pracowała m.in. przy "Inland Empire", "Icemanie", serialu "Luck" czy nominowanym do Oscara filmie "W ciemności".
W swoim tekście Rosati przyznała, że droga do zagranicznej kariery była długa i pełna odrzuceń, ale dzięki uporowi nie zamierzała z niej rezygnować. Wygląda jednak na to, że najbardziej zapamiętała nie hollywoodzkie castingi, lecz starcie z łódzkimi profesorami, którzy, według jej relacji, mogli nie być gotowi na studentkę z tak imponującym CV.
Wiedzieliście o tym?