W sieci zawrzało, a w oburzeniu połączyli się zarówno internauci, jak i znane twarze ze świata show-biznesu (w tym m.in. Mariusz Kałamaga czy Majka Jeżowska). Oczywiście cichego przyzwolenia na takie obrazki nie mogła dać najbardziej znana "Superniania" w kraju - Dorota Zawadzka.
WIDEOIgor Herbut z zespołu "LemOn" szczerze o Skolimie: "Lata sobie helikopterem. Gdzie popełniłem błąd?!"
Dorota Zawadzka grzmi w sieci po koncercie Skolima
Psycholożka opublikowała w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym w dosadnych słowach rozliczyła nie tylko samego artystę, ale przede wszystkim rodziców oraz organizatorów imprezy. Zawadzka przypomniała, że to na dorosłych spoczywa odpowiedzialność za to, jakimi treściami karmione są najmłodsze umysły.
W sieci pojawiło się nagranie z jednego z ostatnich koncertów. Skolim jest na scenie w otoczeniu dzieci i śpiewa "Kamikaze" - utwór zawierający wulgaryzmy i jednoznaczne seksualne aluzje, dzieci stoją obok, powtarzają słowa, jedno z nich jest trzymane przez rodzica na rękach. Tatuś śpiewa. I właśnie wtedy kończy się argument: "Przecież to tylko piosenka". Nie. To już jest sytuacja, w której dorosła treść zostaje podana małym dzieciom - czytamy.
I to jest właśnie sedno. Dziecko nie jest małym dorosłym. Dziecko nie musi rozumieć seksualnego podtekstu, żeby zapamiętać słowa, nie musi wiedzieć, co one oznaczają, żeby je powtórzyć (...). A potem słyszę: "Ale dzieci się świetnie bawiły". No właśnie. Dzieci mają się bawić. To dorośli mają myśleć - grzmi dalej "Superniania".
Jak twierdzi - całej odpowiedzialności nie należy tutaj zrzucać na Skolima.
On jest dorosłym wykonawcą. On odpowiada za swój repertuar, ale rodzice odpowiadają za swoje dzieci, a organizatorzy za wydarzenia, które nazywają rodzinnymi. Jeżeli zapraszasz artystę, którego repertuar zawiera dosadne seksualne teksty, na imprezę dla dzieci, to nie możesz potem udawać zdziwienia, że ktoś pyta: "Czy naprawdę o to wam chodziło?" Bo co jest najbardziej przerażające w tym nagraniu? Nie to, że Skolim śpiewa. Nie to, że dorośli ludzie się bawią. Tylko to, że małe dzieci stoją na scenie i uczą się tych słów razem z nim.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy raz, gdy drogi Zawadzkiej i Skolima przecinają się w atmosferze skandalu. Psycholożka już wcześniej skrytykowała twórczość muzyka, kwitując jego występy mocnym określeniem "discopolowy pajac". W najnowszym poście nawiązała do tamtych wydarzeń, zaznaczając, że czas przyznał jej rację.
Miałam rację. Nie dlatego, że nazwałam kiedyś Skolima "discopolowym pajacem". To było ostre, może nawet zbyt ostre. (...). Miałam rację dlatego, że zwróciłam uwagę na coś, co dzisiaj widzimy jeszcze wyraźniej: nie każda treść, która bawi dorosłych, jest treścią odpowiednią dla dzieci - podsumowała gorzko.
Zawadzka zaapelowała do rodziców, aby wreszcie zaczęli stawiać granice i zapytali samych siebie, dlaczego zaciera się granica między rozrywką dla dorosłych a tą dedykowaną dzieciom.
Co się nam, dorosłym, stało, że przestaliśmy widzieć różnicę między rozrywką dla dorosłych a rozrywką dla dzieci? (...) Nie wszystko, co jest popularne, jest odpowiednie dla dziecka - napisała na koniec.