DRAMAT "Lewego": zamiast drzemać w samolocie, rozdawał autografy i robił fotki z fanami. Czyżby ostatnia podróż tanimi liniami? (WIDEO)
Kto powiedział, że multimilionerzy i gwiazdy światowego formatu podróżują tylko prywatnymi odrzutowcami? Robert Lewandowski właśnie udowodnił, że latanie tanimi liniami nie jest mu obce. Podczas podróży do Polski piłkarz wywołał niemałe poruszenie wśród współpasażerów.
Robert Lewandowski zameldował się już w Polsce, gdzie oficjalnie startuje zgrupowanie kadry przed zbliżającymi się meczami towarzyskimi. Przypomnijmy, że Biało-Czerwoni pierwsze szlify będą zbierać we Wrocławiu - to tam 31 maja zmierzą się z Ukrainą. Trzy dni później nasza reprezentacja przeniesie się do Warszawy, by na PGE Narodowym podjąć wymagających rywali z Nigerii.
Zamiast jednak wynająć prywatny samolot, kapitan rodzimej reprezentacji postawił na pełen spontan i przed 12:30 wylądował na wrocławskim lotnisku rejsowym samolotem linii Wizz Air. Na płycie lotniska czekała już na niego skromna delegacja łowców autografów, jednak wyraźnie spieszący się piłkarz zdołał podpisać tylko jedno zdjęcie, przeprosił fanów i szybko ewakuował się do podstawionego samochodu. Zdaje się jednak, że mógł po prostu mieć już serdecznie dość... obowiązków gwiazdy.
Ewa Chodakowska o Lewandowskiej. "Nie jest dla mnie konkurencją". Wysłała jej wiadomość. Co odpisała Ania?
Robert Lewandowski wybrał tanie linie lotnicze. Na pokładzie samolotu szaleństwo
Jak można się domyślić, obecność jednego z najpopularniejszych napastników na świecie na pokładzie samolotu tanich linii lotniczych nie mogła przejść niezauważona. Choć Robert prawdopodobnie liczył na chwilę relaksu przed zgrupowaniem i regenerującą drzemkę, rzeczywistość boleśnie zweryfikowała te plany.
Zobacz także: Anna i Robert Lewandowscy szaleją na koncercie Bad Bunny'ego. Trenerka miała swoje pięć minut na telebimie (ZDJĘCIA)
Media społecznościowe obiegło nagranie z pokładu samolotu. Wzdłuż całego przejścia między fotelami ustawiła się gigantyczna kolejka pasażerów. Wszyscy chcieli tylko jednego: zdjęcia lub podpisu "Lewego".
Trzeba przyznać, że Lewandowski zachował się jak profesjonalista i pokazał ogromną klasę. Zamiast zasłonić się kapuzą od bluzy i udawać, że śpi, cierpliwie, z uśmiechem na twarzy pozował do zdjęć i podpisywał wszystko, co fani podsunęli mu pod nos. Na odpoczynek w chmurach czasu zupełnie zabrakło, za to współpasażerowie z pewnością zapamiętają ten lot do końca życia.
Kto wie, może w ramach oszczędności na kolejne zgrupowanie "Lewy" przyjedzie FlixBusem?