Dramatów Andrzeja ciąg dalszy. Ma tak małe lokum, że musiał zaopatrzyć się w UŻYWANY DOMEK MOBILNY. "Królowa się w grobie przewraca" (FOTO)
Upublicznienie akt sprawy Jeffreya Epsteina ostatecznie i nieodwołalnie pogrzebało reputację Andrzeja. Wygląda na to, że lepiej nie będzie, bo jeszcze niedawno mieszkał w okazałej posiadłości, a teraz musiał zakupić używany domek mobilny.
Ujawnienie akt sprawy Jeffreya Epsteina skutecznie pogrążyło kilka medialnych karier. Tym, który oberwał najmocniej, jest zapewne Andrzej Mountbatten-Windsor, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Po tym, czego się dowiedzieliśmy, chyba nikomu nie jest go już żal.
Andrzej zaopatrzył się w używany domek mobilny
Media sporo uwagi poświęcają nie tylko upadkowi Andrzeja, ale i jego nowej rzeczywistości po potężnym skandalu. Wiemy już, że zhańbiony eksroyals musiał wyprowadzić się z przestronnego Royal Lodge i obecnie pomieszkuje w Wood Farm Cottage, gdzie czeka na finał prac remontowych w nowym lokum.
Nowy dom Andrzeja - szczególnie w porównaniu do Royal Lodge - wielokrotnie opisywano jako "wielkości pudełka po butach". I nie kłamano, na co dowodem są nowe doniesienia serwisu Daily Mail. Dziennikarze wychwycili, że na terenie przyszłej posiadłości eksksięcia stanął używany, porośnięty mchem domek mobilny. Mówi się, że to tam ma mieszkać jego ochrona, bo w Marsh Farm nie ma dość miejsca.
Chyba trochę się zmienił, nawet polubił tam przesiadywać. To dla niego nowość
Syn królowej Elżbiety aresztowany. Pozbawiono go tytułu królewskiego
Jeśli byliście ciekawi, jak i ile Andrzej za to zapłacił, to powinniście raczej zapytać króla Karola, bo teoretycznie to z jego środków sfinansowano tę palącą potrzebę. Portal twierdzi, że był to wydatek rzędu niecałych 35 tysięcy dolarów, a pieniądze pochodziły z funduszu "na życie", który otrzymał od brata. To się nazywa gest.
Problemów Andrzeja ciąg dalszy
Przy okazji ze słów innego informatora dowiadujemy się, że plotkowano, jakoby Andrzej planował oddać domek służbie, ale to raczej wątpliwe. Dlaczego? Otóż służba i tak nie chciałaby mieszkać w pobliżu skompromitowanego eksroyalsa, a po utracie tytułów i wizerunkowej katastrofie wszyscy i tak odeszli, więc musi być teraz samodzielny. Podobno nawet sam robi zakupy spożywcze, co pewnie jest dla niego nowością.
Ludzie myśleli, że domek będzie dla służby, ale on już nie ma żadnej służby. Ekipa z Sandringham czasem go wspiera, ale mało kto chciałby się tu wprowadzić.
Głos zabrała też osoba z otoczenia jego eksżony, Sary Ferguson. Swoją drogą, dla niej też miejsce w nowym lokum Andrzeja raczej się nie znajdzie. Daily Mail wskazuje, że jeśli ktoś będzie chciał wpaść do eksroyalsa w odwiedziny, to chyba już wie, gdzie będzie musiał nocować.
Zamienił domek narciarski na domek mobilny. Jego matka [królowa Elżbieta II - przyp.red.] przewracałaby się w grobie, gdyby zobaczyła tę potworność, która stanęła w jego ogrodzie.
Współczujecie?