W minioną sobotę Filip Chajzer i młodsza od niego o ponad dwie dekady Bianka wyszli z Kościoła Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Krakowie jako mąż i żona. 20-latka przyjęła nazwisko ukochanego, ojciec pana młodego odśpiewał wraz z młodzieżą miłosny hymn Beatlesów, po czym cała ferajna przeniosła się na przyjęcie weselne. Nowożeńcy ograniczyli liczbę zaproszonych wyłącznie do najbliższej rodziny i przyjaciół, jednak lista gości w międzyczasie uszczupliła się jeszcze m.in. o syna Chajzera oraz matkę i babcię kobiety.
Pokiereszowane relacje prezentera z teściową są dalekie od idealnych dla nikogo nie są tajemnicą. Przypomnijmy, że podczas majowego spotkania autorskiego Chajzera matka Bianki chwyciła za mikrofon i publicznie dopytywała go o szybkie zamieszkanie z jej córką i odseparowywanie jej od rodziny. Mężczyzna w rozmowie u Kuby Wojewódzkiego przyznał zresztą bez ogródek: "Myślę, że moja teściowa mnie nienawidzi". Nic więc dziwnego, że jej nieobecność w kościele wzbudziła tak duże zainteresowanie.
WIDEOTYLKO NA PUDELKU: Tak przysięgali sobie miłość Filip Chajzer i 20-letnia Bianka. Mamy nagranie z kościoła (WIDEO)
Filip Chajzer zapewnia, że nie było żadnej awantury na weselu
Nowożeńcy nie zdążyli zapewne jeszcze zajrzeć do kopert i toreb prezentowych, a w sieci wybuchła kolejna burza. Według dzisiejszych doniesień matka Bianki Chajzer miała mimo wszystko pojawić się na przyjęciu weselnym i doprowadzić do karczemnej awantury. Dziennikarze serwisu Fakt.pl postanowili sprawdzić u źródła, ile jest w tym prawdy.
To kłamstwo. Ta historia jest rzeczą wymyśloną po prostu
Po tym jak Chajzer ukrócił dywagacje, usłyszał pytanie o zaproszenie teściowej na ślub i wesele. Jak wynika z jego odpowiedzi, nie jest do końca zorientowany w temacie.
Nie wiem, czy dostała zaproszenie, bo to nie jest moja mama. Rozmawiamy o bardzo delikatnej sytuacji rodzinnej, o której nie mam wiedzy i nie muszę jej mieć
Na pocieszenie panu młodemu pozostaje fakt, że miał okazję uścisnąć dłoń ojcu swojej wybranki serca. W wypowiedzi dla Plejady podsumował odprowadzenie przez niego córki do ołtarza jako "klasę absolutną".