Grał Basię w "M jak miłość", dziś identyfikuje się jako osoba niebinarna. "Od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą" (ZDJĘCIA)
Cody Wudkiewicz przed laty wcielał się w postać Basi Rogowskiej w serialu "M jak miłość". Dziś identyfikuje się jako osoba niebinarna. W rozmowie z "Faktem" wspomina pracę na planie i mówi o długiej walce o własną tożsamość.
Grał Basię w "M jak miłość", dziś identyfikuje się jako osoba niebinarna. "Od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą" (ZDJĘCIA)
Przez lata przez plan serialu "M jak miłość" przewinęła się co najmniej połowa rodzimego show-biznesu. W rolę Basi Rogowskiej, czyli córki Artura i Marysi, wciela się obecnie Karina Woźniak, ale wcześniej grał ją kto inny. Do 2020 roku ten obowiązek należał do Mai Wudkiewicz. Dziś identyfikuje się jako osoba niebinarna i nosi imię Cody.
Zobacz też: Grała kochankę Marka Mostowiaka w "M jak miłość". Jak dziś wygląda serialowa Grażyna? (FOTO)
Cody jest dość aktywny na TikToku, gdzie dzieli się kontentem z pokaźnym gronem odbiorców. Teraz zgodził się na rozmowę z "Faktem", na którego łamach wspomina, że pomysł grania w popularnym serialu nie należał do niego, lecz do jego mamy. Choć na planie spędził kilka lat, to przyznaje, że niestety nie udało mu się nawiązać głębszej więzi z innymi aktorami z serii.
Zacząłem grać w serialu dlatego, że mojej mamie na tym zależało. Ja nigdy nie widziałem siebie jako gwiazdy. Byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem, a wielki plan zdjęciowy i kamery wokół sprawiały, że zamykałem się w sobie. Czułem się tam samotny, bez nikogo, kto zrozumiałby moją frustrację.
Po tym, jak jego przygoda z serialem się skończyła, skupił się na nauce w szkole katolickiej. Wkrótce postanowił zawalczyć o swoją tożsamość. Nie było to jednak łatwe, gdyż spotykał się w sieci z ogromnym hejtem.
Chyba od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą. Przez długi czas po prostu nie umiałem tego nazwać. Po zakończeniu mojej roli w "M jak miłość" i opuszczeniu szkoły katolickiej wszystko jednak stało się dla mnie jasne. Najpierw myślałem, że jestem po prostu transpłciowym mężczyzną, ale z czasem zrozumiałem, że nie czuję się ani kobietą, ani facetem - choć czuję się lepiej w "męskiej" aparycji. Życzyli mi śmierci, namawiali do samobójstwa, komentowali mój wygląd. Mam wrażenie, że słowo "niebinarny" wywołuje więcej nienawiści niż "nazista". Staram się na takie komentarze nie reagować, ewentualnie odpowiedzieć w żartobliwy sposób.
Obecnie Cody jest w szczęśliwym związku i wraz z ukochanym działają w sieci. Jak sam twierdzi, czasem myśli nad powrotem do aktorstwa, jednak widzi tu też pewne zagrożenia.
Czuję się wolny, mogę postować, co tylko mi ślina na język przyniesie. W internecie to ja tworzę wszystko od zera, a nie recytuję z pamięci teksty, które są dalekie memu sercu. Mimo wszystko zastanawiam się czasem nad powrotem do aktorstwa, choć obawiam się, że zostałbym obsadzony jako postać damska.