Helena Englert twierdzi, że nauczyciele w szkole aktorskiej traktowali ją LEPIEJ niż innych. "Miałam nad sobą parasol ochronny"
Helena Englert ukończyła warszawską Akademię Teatralną, lecz nie przystąpiła do obrony dyplomu. Z racji swojego nazwiska posiadała pewne przywileje, o jakich jej rówieśnicy mogli tylko pomarzyć. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek wyjawiła, jak traktowało ją grono pedagogiczne.
Helena Englert wychowywała się i dorastała w aktorskim domu, już od najmłodszych lat podglądając swoich sławnych rodziców zarówno na planach filmowych, jak i za kulisami Teatru Narodowego. Z perspektywy lat sama żartuje ze swojego "debiutu" w "Superprodukcji" Juliusza Machulskiego, który przydarzył jej się jeszcze przed ukończeniem 2. roku życia. Pomimo posiadania bogatej filmografii, możliwości uczestniczenia w projektach zgodnych z jej artystyczną wizją, a przede wszystkim ukończenia studiów, wciąż mierzy się z łatką "nepo baby".
Podczas jednej z ostatnich rozmów 25-latka wyznała, że dopiero niedawno udzieliła pierwszego w życiu wywiadu, w którym nie otrzymała ani jednego pytania o mamę i tatę. Małgorzata Rozenek wyszła jednak z zupełnie innego założenia, nawiązując do jej czasów studenckich w Akademii Teatralnej w Warszawie, której Jan Englert jest nie tylko absolwentem, ale również wykładowcą z wieloletnim stażem. Co prawda kilka lat temu zdradziła, że na jej prośbę przepisano ją do innej grupy, by uniknąć niezręcznej dla nich obojga sytuacji, lecz nie uchroniło jej to przed podejrzeniami o faworyzację.
Helena Englert wspomina naukę aktorstwa w USA. "Zdaję sobie sprawę ze swojego przywileju, że mogłam tam pojechać"
Helena Englert posiadała w szkole taryfę ulgową
Odtwórczyni głównej roli w serialu "#BringBackAlice" zdążyła zabłysnąć w podcaście "Perfekcyjnej" wypowiedzią na temat stanu "zjarania", który towarzyszył jej podczas nastoletniego shoppingu w Arkadii. Trwająca kilkadziesiąt minut rozmowa okazała się też doskonałą okazją do opowiedzenia o przywilejach wynikających z posiadania dobrze znanego nazwiska, które otwiera wiele różnych drzwi. Helena wyznała, że to właśnie z tego względu była lepiej traktowana od swoich koleżanek i kolegów.
Ja wiem, że będąc w szkole, miałam nad sobą parasol ochronny, bo wiedziałam, że mam pewnego rodzaju spuściznę i że tak naprawdę kontynuuję, że przechodzę z parteru na pierwsze piętro i wiszą tam nazwiska obojga moich rodziców na tablicach absolwentów
Małgorzata Rozenek dopytywała swą rozmówczynię, czy nigdy nikt na nią nie podniósł głosu w obawie o gniew jej taty, który w praktyce mógłby oznaczać nawet wykluczenie z branży.
To nie działa tak bezpośrednio. Biorąc pod uwagę te wszystkie afery w szkołach teatralnych, jest to bardzo trudne do nazwania, te nienamacalne sytuacje, natomiast ja mam takie poczucie, że nie mam prawa się wypowiadać na ich temat właśnie ze względu na to, że mnie nikt metaforycznie ani dosłownie w szkole nie dotknął
Helena Englert przyznała, że nie doświadczyła żadnych przemocowych zachowań, zaznaczając jednocześnie, że w dzisiejszych czasach wciąż dochodzi do sytuacji wykorzystywania swojej pozycji przez niektórych wykładowców. Nie zdecydowała się jednak na wskazanie konkretnych nazwisk.
Doceniacie jej szczerość?