Kylie Jenner i Timothée Chalamet pojawili się na meczu Knicksów. Publiczność ich WYBUCZAŁA (WIDEO)
Kylie Jenner i Timothée Chalamet pojawili się ostatnio na meczu New York Knicks. Podczas wydarzenia nie zabrakło dużych emocji, czułych gestów, a także nieoczekiwanej reakcji publiczności. Para została wybuczana przez kibiców, gdy ich wizerunki wyświetlono na telebimie.
Miłość Kylie Jenner i Timothée Chalamet zdaje się kwitnąć w najlepsze. Para coraz częściej pokazuje się razem publicznie. Ich wspólne wyjścia niezmiennie przyciągają uwagę fanów i fotoreporterów. Tym razem zakochani pojawili się na wyjątkowym sportowym wydarzeniu.
Celebrytka i aktor zasiedli na trybunach podczas meczu ukochanej drużyny Chalameta, czyli New York Knicks. Spotkanie miało szczególne znaczenie dla kibiców, bo drużyna odniosła spektakularne zwycięstwo nad Cleveland Cavaliers i zapewniła sobie awans do finałów NBA po raz pierwszy od niemal trzech dekad.
ZOBACZ TAKŻE: Kylie Jenner i Timothée Chalamet ZASŁANIAJĄ SIĘ przed wścibskimi paparazzi w drodze na randkę (ZDJĘCIA)
Obecność gwiazd nie umknęła uwadze publiczności. Gdy ich wizerunki pojawiły się na wielkim ekranie hali w Cleveland, z trybun dało się słyszeć głośne buczenie. Kamery uchwyciły moment, w którym Kylie z zaskoczeniem spojrzała w górę i zwróciła uwagę partnera na reakcję kibiców.
Krzysztof Gojdź KRYTYKUJE wygląd Kylie Jenner! (WIDEO)
Kylie Jenner i Timothée Chalamet na meczu
Chociaż sytuacja mogła wydawać się niezręczna, para podeszła do niej z dużym dystansem. Zamiast przejmować się reakcją części widowni, Jenner i Chalamet wymieniali uśmiechy i sprawiali wrażenie, jakby chcieli po prostu cieszyć się wspólnie spędzonym czasem.
Po końcowym gwizdku emocje sięgnęły zenitu. Timothée nie krył radości z triumfu swojej drużyny, a Kylie świętowała razem z nim. Nie zabrakło czułych gestów oraz pocałunku. Co ciekawe, celebrytka przez większą część spotkania z dużym skupieniem obserwowała wydarzenia na parkiecie, momentami sprawiając wrażenie równie zaangażowanej co zagorzały kibic Knicks.
Dobra mina do złej gry?