Sprawa zaczęła żyć własnym życiem po jednym z ostatnich występów Jacka Kawalca, na którym zaprezentował parodię sposobu śpiewania Zenona Martyniuka z discopolowego zespołu Akcent. Nagranie z fragmentem show trafiło do sieci i wywołało falę komentarzy — część internautów uznała żart za niesmaczny, a temat szybko stał się szeroko dyskutowany.
WIDEONatalia Kukulska i Michał Dąbrówka są małżeństwem od 26 lat: "Cały czas są wzloty i upadki. NIGDY NIE ZAZNASZ SPOKOJU"
Jacek Kawalec odchodzi z Budki Suflera
Aktor opublikował na Instagramie obszerne oświadczenie, w którym przekazał, że nie będzie już występował jako wokalista Budki Suflera. Zaznaczył, że parodia, żart sceniczny i stand-up są dla niego naturalną formą ekspresji, wynikającą z zawodu aktora, i że taką działalność prowadzi niezależnie od swojej drogi muzycznej.
Kawalec przekonywał, że po 1989 r. nikt nie powinien rościć sobie prawa do cenzurowania jego występów — zarówno satyrycznych, jak i poważnych. W jego ocenie Tomasz Zeliszewski, publikując komunikat w imieniu zespołu, próbował narzucić mu takie ograniczenia, a to — jak napisał — przełożyło się na falę hejtu skierowaną w jego stronę. Wspomniał też, że parodię Martyniuka prezentuje na solowych koncertach od co najmniej pięciu lat i skomentował to ironicznie jako "zadziwiający refleks".
Żart sceniczny, parodia i stand-up to naturalne środowisko aktora zawodowego. Jestem nim i będę na zawsze! I to niezależnie od mojej wokalnej ścieżki, na którą wstąpiłem na długo zanim Budka Suflera zaprosiła mnie do współpracy. Nie sądziłem jednak, że w pakiecie dostanę bilet powrotny do PRL-u. Tego biletu nie akceptuję. Dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z zespołem.
Jednocześnie Kawalec podziękował muzykom i współpracownikom Budki Suflera oraz zadeklarował, że jest gotów wypełnić już zakontraktowane, najbliższe terminy koncertowe. Podkreślił, że nie chce komplikować planów organizatorom wydarzeń i menedżerowi.
Tomasz Zeliszewski odniósł się do sprawy na Facebooku, odcinając się w imieniu Budki Suflera od solowego występu Jacka Kawalca. Zwrócił uwagę, że Zenon Martyniuk ma wielomilionową publiczność, co — jego zdaniem — zasługuje na szacunek, i przeprosił za zaistniałą sytuację.
Panie Zenku, nie jestem pana fanem (...) i nie bywam na pańskich koncertach, ale wiem, że ma pan wielomilionową rzeszę wielbicieli, którzy kochają pana i pańskie piosenki, a to zasługuje na wielki szacunek i podziw. Za zaistniałą sytuację proszę przyjąć od nas magiczne słowo: przepraszam.
Zaskoczeni?