Jan Frycz urodził się w 1954 r. w Krakowie i był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych. Jego śmierć potwierdził w poniedziałek Teatr Narodowy w Warszawie.
Wiadomość o odejściu artysty mocno poruszyła bliskich i znajomych z branży: aktora z honorami pożegnali m.in. Katarzyna Grochola, krytyk filmowy Łukasz Maciejewski i jego najstarsza córka Gabriela. Z TVN24 o śmierci Frycza porozmawiała za to Małgorzata Kożuchowska. Gwiazda przyznała, że trudno jej uwierzyć w to, co się stało.
Cały czas jestem między taką wiarą, a niewiarą w to, co usłyszałam. Wiem, że Janek długo chorował i dzielnie walczył, ale do ostatnich dni był bardzo aktywny i bardzo chciał pracować i pracował na tyle, na ile mógł
WIDEOAlbert Kosiński o ślubie z Olgą Frycz: "NIE JEST TO TERAZ NASZYM PRIORYTETEM"
Małgorzata Kożuchowska żegna Jana Frycza
Małgorzata Kożuchowska w poruszających słowach wspomniała Jana Frycza, nie ukrywając, jak wielkie znaczenie miał on dla jej drogi zawodowej i osobistej. Aktorka z ogromnym szacunkiem wypowiadała się o talencie artysty, podkreślając jego wyjątkowe podejście do sztuki.
Janek był kimś, od kogo się bardzo dużo nauczyłam, ale też kto tak upewniał mnie w tym, że ten zawód to jest nie tylko rzemiosło, ale to jest coś więcej. On był niezwykłym absolutnie aktorem
Kożuchowska nie kryła, że uważa Frycza za postać wręcz wybitną.
Był geniuszem w swoim fachu. (...) Jednocześnie był niezwykle interesującą, ciekawą i złożoną osobowością
Małgorzata Kożuchowska wspomina przyjaźń z Janem Fryczem: "to była naprawdę czysta przyjemność"
Miał jakiś niezwykły dar takiej nadinteligencji, takiej przenikliwości, takiego ciętego poczucia humoru, riposty, takiego wielkiego dystansu do siebie samego i takiej autoironii
Gwiazda zdradziła również, że relacja ze zmarłym aktorem wymagała wzajemnego zaufania. Nie było łatwo się zaprzyjaźnić, ale kiedy już dopuścił kogoś, kiedy mu zaufał, to była naprawdę czysta przyjemność - mówiła. Kożuchowska podkreśliła, że odejście Jana Frycza jest dla niej (i nie tylko) ogromnym ciosem.
Jest to wielka strata i tak jak się mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych, to uważam, że Janek absolutnie jest nie do zastąpienia
Zobacz: Jan Frycz walczył z alkoholizmem. Pomogła mu terapia. "Pewnego dnia powiedziałem sobie: Mam problem"
Małgorzata Kożuchowska pożegnała Jana Frycza na swoich social mediach
Aktorka zdecydowała się również uczcić pamięć o aktorze na swoim własnym profilu w mediach społecznościowych. Przypomniała ich ostatnie spotkanie, a także wspólną pracę na planie.
To nie prawda, że nie ma ludzi niezastąpionych! Jana Frycza nie da się zastąpić. Był absolutnie wyjątkowy. Wybitny. Przenikliwie inteligentny, obdarzony wielkim talentem wnikania w dusze swoich bohaterów. Zawsze szukał głębiej wnikliwiej zaskakująco celnie. Praca z nim była fascynująca. Inspirował, pobudzał do myślenia, czasem onieśmielał, ale chciało się dotrzymać mu kroku! Marzyłam, żeby spotkać się z nim w pracy. I stało się! Jarocki obsadził nas w "Miłości na Krymie". Janek grał Zachedryńskiego, ja Tatianę. Uwielbiałam to! Uwielbiałam jego poczucie humoru, autoironię, dystans. To jak opowiadał, jak się śmiał, jak patrzył trochę z ukosa. Ostatni raz spotkaliśmy się przypadkiem pod teatrem i jak zawsze nie było to przelotne spotkanie, znowu zatrzymaliśmy się, żeby porozmawiać! Obok Janka nie można było po prostu przejść, trzeba się było/chciało się zatrzymać. Gdybym wiedziała, że był to ostatni raz… Janku będę za Tobą tęsknić. Już tęsknię