Jacek Kopczyński w słoneczną pogodę zaparkował elektrykiem na zakazie, wybierając wygodę (ZDJĘCIA)
Jacek Kopczyński dołączył do niechlubnego grona gwiazd, które wygodę stawiają ponad przepisy drogowe. Gwiazdor "M jak miłość" zaparkował swojego elektryka na zakazie, a następnie ruszył w miasto. Wszystko zostało uwiecznione na zdjęciach stołecznych paparazzi.
W ostatnich miesiącach życie prywatne Jacka Kopczyńskiego częściej przykuwało uwagę mediów niż jego zawodowe projekty. Po zakończeniu 16-letniego związku z Patrycją Markowską, z którą ma syna Filipa, aktor był łączony z pisarką Klaudią Kardas. Choć mówiło się nawet o możliwych zaręczynach, relacja nie przetrwała próby czasu.
Półtora roku temu aktor zaczął publicznie pojawiać się u boku Agnieszki Kustosz. Partnerka początkowo unikająca blasku fleszy, z czasem zaczęła bywać na branżowych wydarzeniach. Wkrótce potem doszło do zaręczyn, a w grudniu para wzięli ślub. Nowożeńcy pod koniec stycznia wybrali się na miesiąc miodowy do Tajlandii, skąd ich social media wypełniły się kadrami z Phuket. Wygląda jednak na to, że Kopczyński myślami wciąż jest na wakacjach - niedawno stołeczni paparazzi przyłapali go bowiem na łamaniu przepisów drogowych.
Jacek Kopczyński zaparkował na zakazie
Wykorzystując słoneczną pogodę, Jacek Kopczyński wybrał się na warszawski plac Trzech Krzyży, by załatwić swoje sprawy. Szybko przekonał się, że znalezienie wolnego miejsca w tej części miasta graniczy z cudem. Zniechęcony brakiem dostępnych parkingów, zdecydował się zaparkować swojego elektryka w miejscu objętym zakazem zatrzymywania - tuż przy widocznym znaku drogowym. Po opuszczeniu auta, jak gdyby nigdy nic, ruszył w miasto, mając sporo szczęścia, że w pobliżu nie było patrolu policji.
Za zignorowanie takiego znaku kierowca może zapłacić 100 zł mandatu i otrzymać 1 punkt karny. Jeśli jednak postój stworzy zagrożenie lub poważnie utrudni ruch, kara może wzrosnąć nawet do 300-500 zł i 8 punktów karnych. W skrajnych przypadkach, gdy na miejsce zostaną wezwane służby, pojazd może zostać odholowany na koszt właściciela.
Jacek Kopczyński jest właścicielem Tesli.
Wygląda na to, że Kopczyński wziął przykład z innych kierowców.
Gwiazdor miał szczęście. Za szybą nie czekał na niego mandat.
Sprawy załatwione, można wrócić do domu.