Julia von Stein chwali się kupnem maybacha, którego POŚWIĘCIŁ ksiądz. Co na to jej matka? "Jesteś PIE*DOLNIĘTA"
Ostatnio Julia von Stein żaliła się, że potrzebuje nowego (trzeciego) auta. Jak sobie postanowiła, tak zrobiła. Na jej kanał youtubowy trafiło nagranie z odbioru drogocennej fury, w którym uczestniczyli jej matka, narzeczony oraz... ksiądz. "Miałam urodziny. Mogłam sobie albo kupić samochód, albo mieć totalną depresję" - tłumaczyła celebrytka.
Choć staż Julii von Stein w "branży" do długich raczej nie należy, gwiazda "Królowych życia" już czuje się w show-biznesie jak ryba w wodzie. Ambitna celebrytka do perfekcji opanowała sztukę wywoływania szumu wokół siebie. Bywało, że długi język przysporzył 30-latce nie lada kłopotów...
Julia może liczyć na szczególną uwagę mediów głównie za sprawą "przemeblowania twarzy", które zafundowała sobie w zeszłym roku. Sporo się o niej pisze także w kontekście jej widocznej gołym okiem rozrzutności. Przebojowa tarnowianka kocha opływać w luksusy i nie szczędzi grosza na coraz to bardziej wydumane fanaberie.
Julia Wieniawa przyłapana na mieście z piłkarzem! Nie jest Polakiem
Ostatnio celebrytka doszła do wniosku, że nie wystarczą jej już dwa auta i koniecznie musi sprawić sobie trzecie. Na nowe cacko nie przyszło jej czekać zbyt długo. Już dwa tygodnie później na jej kanał youtubowy trafił filmik z odbioru nowej fury, którego świadkiem była jej matka. Pani Beata nie kryła poirytowania nieoszczędnym gospodarowaniem córki. Szczególnie, że biało-czarny Mercedes Maybach musiał kosztować Julkę krocie.
Kupiłam sobie prezent! Tadam! Ale jaki ładny, biało-czarny! - ekscytowała się von Stein.
Co ty za głupoty gadasz. A po co ci to auto? - dopytywała się matka.
No bo jest piękne - uściśliła Julka.
Ty jesteś pie*dolnięta! - skwitowała pani Beata.
Przy okazji pożaliła się na G klasę, która - w jej mniemaniu - ma ponoć więcej wspólnego z polskim słowem na "g". Celebrytka stwierdziła, że najzwyczajniej w świecie nie ma tam miejsca na nogi.
Miałam urodziny. Mogłam sobie albo kupić samochód, albo mieć totalną depresję - tłumaczyła rodzicielce.
Prezentując auto matce, celebrytka już zapowiedziała pewne zmiany. Konieczna będzie srebrna linia oddzielająca czarną farbę od białej. 30-latka poprosiła też swojego narzeczonego, by przyjechał na miejsce z wielką, czerwoną kokardą, którą umieściła później na masce auta. Następnie wykonała telefon do księdza, prosząc go o poświęcenie swojej bryki, którą jej ukochany pieszczotliwie nazwał "skunksem".
Ja go od pani odkupię za 60 lat, bo dopiero wtedy będzie mnie na takiego stać - stwierdził ksiądz na widok maybacha, czym wywołał u zgromadzonych salwę śmiechu. Na koniec opryskał drogocenne auto wodą święconą.
Warto dodać, że model Mercedes-Maybach S 560 nie jest już produkowany jako nowy, a jego miejsce zajęły nowsze generacje. W 2020 roku, pod koniec produkcji, ceny modelu S 560 4MATIC rozpoczynały się od poziomu znacznie przekraczającego 700 - 800 tysięcy złotych, a pełna konfiguracja z łatwością osiągała 1 mln złotych. Obecnie, szukając tego modelu, dostępny jest on głównie na rynku wtórnym lub w komisach jako auto używane w "stanie niemal nowym". Używane modele Maybach S 560 (roczniki 2018-2020) z niskim przebiegiem są wyceniane na około 350 - 500 tysięcy złotych.
A Wy chcielibyście wozić się takim "skunksem"?