Justyna Steczkowska w programie "Portret" wróciła wspomnieniami do czasów dorastania, w których olbrzymią rolę odegrał jej tata. Nie jest tajemnicą, że pan Stanisław zrzucił sutannę dla matki artystki. W szczerej rozmowie opowiedziała o ostracyzmie, jakiego doświadczała jako zaledwie kilkuletnia dziewczynka.
Justyna Steczkowska pochodzi z wielodzietnej, umuzykalnionej rodziny. Jej mama poznała swojego przyszłego męża w chórze kościelnym. Starszy od niej o 7 lat ksiądz zakochał się w niej ze wzajemnością, w efekcie czego zrzucił sutannę i zakończył posługę kapłańską.
Pomimo bliskiej, głębokiej relacji z rodzicami wokalistka nigdy nie drążyła tego tematu. W rozmowie z Michałem Dziedzicem opowiedziała, że jej ojciec był przekonany o słuszności tego wyboru.
Mój tata nie wstydził się przyjeżdżać do tej wioski, z której pochodził. Był oswojony z tą decyzją i się dobrze z nią czuł. Cieszył się swoimi dziećmi, nie wstydził się tego, że zrezygnował z kapłaństwa
- wyznała w programie "Portret".
Artystka chętnie odwiedzała rodzinne strony swojego taty. Podczas wizyt u babci mieszkańcy wsi nieraz okazywali jej niechęć.
Był (ostracyzm - przyp. red.) przez wiele lat, zanim zmieniła się świadomość ludzi. Oczywiście nie u wszystkich, ja nie czułam się w rodzinie wyklęta w jakiś sposób przez swoich wujków czy ciotki. Wspaniali ludzie
Jak wyglądało małżeństwo rodziców Justyny Steczkowskiej? Jakie jeszcze niemiłe słowa usłyszała od sąsiadów swojej babci? Tego wszystkiego dowiecie się z powyższej rozmowy.