Żona Krzysztofa Krawczyka radzi się go w trudnych chwilach: "Nie sięgam po tabletkę. Siadam i rozmawiam z Krzysiem" (WIDEO)
Pięć lat po śmierci Krzysztofa Krawczyka jego piosenki nadal potrafią poruszyć publiczność tak, jakby artysta dopiero co zszedł ze sceny. W Sopocie podczas koncertu "Krzysztof Krawczyk. To już 5 lat" wspomnienia mieszały się ze wzruszeniem, a w centrum tych emocji była Ewa Krawczyk. Wdowa po muzyku przyznała, że czas od jego odejścia minął jej jednocześnie szybko i długo, ale świadomość, że fani wciąż pamiętają o "jej Krzysiu", daje jej ogromną radość.
Zobacz też: Maciej Maleńczuk oddał w Sopocie hołd Krzysztofowi Krawczykowi. Widzów nie porwał: "Ależ on SKOPAŁ tę nutę"
W poprzedzającej koncert rozmowie z Wirtualną Polską Ewa Krawczyk zdradziła, że nie znała dokładnej listy wykonywanych utworów, ale wiedziała, kto pojawi się na scenie. Podkreślała, że zdążyła już porozmawiać z wykonawcami i podziękować im za udział.
Wdowa po artyście zapowiedziała też, że to nie koniec działań związanych z dorobkiem Krawczyka. W archiwach nadal są materiały, których fani jeszcze nie słyszeli.
Jeszcze więcej planujemy. Nie będę jeszcze zdradzała, ale przyjdzie czas. Na pewno będzie książka, będą nowe płyty wydane, ponieważ Krzysztof nagrywał bardzo dużo do tak zwanej szuflady i teraz z tej szuflady wyjmujemy. Piosenki, które jeszcze światła dziennego nie ujrzały, także będzie się działo
Ewa Krawczyk opowiedziała również o swojej codzienności. Dba o ogród, regularnie odwiedza grób męża, podlewa kwiaty i - jak sama przyznała - wciąż zwraca się do niego o wsparcie. Przed przyjazdem na rozmowę również miała zajrzeć na cmentarz i poprosić Krzysztofa, by pomógł jej dobrze przejść przez wywiady i publiczne wystąpienia.
W najbardziej poruszającym fragmencie rozmowy wdowa po muzyku przyznała, że kiedy dopada ją smutek, niepokój albo wewnętrzne napięcie, ma swój sposób na odzyskanie równowagi. Zapytaliśmy, czy czuje jego obecność i pomoc, też w takich momentach, kiedy może jest trochę bardziej smutno, bardziej refleksyjnie?
Zawsze, zawsze, ja zwracam się do niego o pomoc. Ja nie wiem, czy to jest ze mną coś nie tak (...). W każdym razie to działa, u mnie to działa. Jak mam chandrę, mam jakiś niepokój, nerwy wewnętrzne, to ja nie sięgam po tabletkę, tylko siadam i rozmawiam z Krzysiem. Może ktoś w to nie uwierzy, ale to działa, w moim przypadku działa. On mi daje ten spokój, tę radość i chęć do życia
O nowych planach, codziennych rytuałach i tym, jak wygląda jej więź z Krzysztofem po latach, Ewa Krawczyk opowiada szerzej w materiale wideo.