Anna Lewandowska nie ma prawa powiedzieć, że stoi za sukcesami Roberta Lewandowskiego? "JEJ ŻYCIE ZMIENI SIĘ O 180 STOPNI PRZEZ JEDNĄ DECYZJĘ MĘŻA" (OPINIA)
Anna Lewandowska pozwoliła sobie zauważyć, że za "sukcesami każdego mężczyzny stoi kobieta", co nie spodobało się internautom. Zarzuca się jej, że jest atencyjna i umniejsza dokonaniom męża, dopominając się o swój kawałek tortu. Czy jej słowa są faktycznie aż tak oburzające?
W weekend zakończyła się trwająca cztery lata historia Roberta Lewandowskiego w FC Barcelona - Polak odchodzi z Dumy Katalonii i przed nim nowe sportowe wyzwania. Pożegnanie z klubem wzruszyło nie tylko samego piłkarza, ale i tysiące kibiców i jego małżonkę, Annę Lewandowską. Sportsmenka szybko jednak naraziła się internautom, bo udostępniła na swoim Instagramie zdjęcie z ukochanym, podpisane nieśmiertelnym zdaniem "Za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta", co sporo osób odebrało nie tylko jako atencyjne, ale i umniejszające sukcesy Lewandowskiego. Czy Ania faktycznie popełniła aż takie faux pas?
Zobacz także: Robert żegnał się z Camp Nou, a Ann subtelnie przypomniała, co jej zawdzięcza? "Za każdym sukcesem mężczyzny STOI KOBIETA"
Anna Lewandowska stoi za sukcesami Roberta?
Anna Lewandowska wzbudza tak skrajne emocje, że ktoś trzymający się z dala od świata sportu i show-biznesu mógłby pomyśleć, że mamy tu do czynienia z naczelną skandalistką branży. Próżno jednak szukać u niej prawdziwych kontrowersji i wynikają one zazwyczaj z błahostek - nieprecyzyjnych skrótów myślowych i drobnych pomyłek. Urastają wprawdzie do rangi skandalu, ale głównie przez status samej Lewandowskiej i percepcję publiki, która niewiele wybacza bogatym kobietom sukcesu. A już szczególnie takim, które wraz z nazwiskiem męża dostały szansę zbudowania własnego imperium i niechętnie przyznają, że bez niego ich kariera mogłaby się już tak efektownie nie potoczyć. Oburzenie internautów, że Lewandowska śmiała pojawić się na murawie podczas pożegnania męża, a potem (ich zdaniem) przypisać sobie udział w jego sukcesach, nie powinno zatem dziwić.
Zobacz także: Rozemocjonowana Anna Lewandowska wciąż przeżywa pożegnanie męża z FC Barceloną. "NIE DOWIERZAM"
O ile kwestia pojawienia się Anny na murawie może być dyskusyjna i faktycznie wzbudzać mieszane uczucia, to przesadą jest sugerowanie, że zrobiła to dla atencji czy jako mroczną próbę odwrócenia uwagi od ukochanego. Lewandowski wielokrotnie podkreśla, jak ważna jest dla niego rodzina i najbliżsi, więc oczywistym jest, że chciałby, aby i w takim momencie mu towarzyszyli. Natomiast co do feralnego już wpisu, którego nie była nawet oryginalną autorką, a "jedynie" podała go dalej, to kibiców oburzyło chyba jedynie zderzenie z gorzką prawdą. Tak, za każdym sukcesem mężczyzny, którego praca jest mocno angażująca, wymagająca stałych podróży i fizycznie eksploatująca, a który cieszy się domem i wsparciem, stoi kobieta. To nie jest przecież żadna fizyka kwantowa albo niemożliwe do rozwiązania równanie - cała praca na trzymanie domu i rodziny w ryzach spada na partnerki piłkarzy i choć dla wielu jest niewidzialna, to absolutnie nie można jej ignorować.
W kontekście żon i partnerek futbolistów najwięcej mówi się o benefitach - wystawne życie, duże pieniądze, podróże i brak jakichkolwiek przyziemnych trosk. Niewiele zaś poświęca się miejsca poświęceniu, które te kobiety mają wpisane w swoją codzienność. Życie całej rodziny podporządkowane jest piłkarzowi - jeśli ten ma ochotę i ambicję zmienić klub, żona i dzieci grzecznie za nim podążają. Jego zajętości często oznaczają, że ze swoich planów i zawodowych marzeń musi zrezygnować partnerka - jeśli oczywiście takowe posiada. W przypadku Lewandowskiej może wydawać się, że to poświęcenie nie jest zbyt wielkie, bo w końcu otwiera kolejne biznesy, jest cały czas w ruchu i w ostatecznym rozrachunku zawsze wyjdzie na plus. To mogą być jednak tylko pozory. Jakiś czas temu równie dużo szumu wywołały mocne, ale i znamienne słowa sportsmenki, która wyznała, że w swoim domu "jest na trzecim miejscu" - za mężem i starszą córką, pod których planowana jest ich cała rodzinna logistyka.
Zobacz także: Lewandowscy uchwyceni przez paparazzi na pustym Camp Nou. Wzruszające chwile po pożegnalnym meczu Roberta (ZDJĘCIA)
Wzruszenie Ani podczas pożegnania z Barceloną nie powinno dziwić - z miastem żegna się nie tylko jej mąż, ale i ona sama. Stolica Katalonii to szczególny etap w jej własnej karierze, bo wolna od wizerunkowego bagażu z Polski, Lewandowska zbudowała tam silną i rozpoznawalną markę. Regularna obecność w tamtejszych mediach, nagrody czy w końcu własna i dobrze prosperująca siłownia w centrum miasta to mało spotykane jak na WAGs osiągnięcia. I wszystko nagle staje pod znakiem zapytania, bo kontrakt męża wygasa i szykuje się kolejna przeprowadzka, która wymaga zapuszczenia korzeni gdzie indziej - nie tylko biznesu, ale i codziennego życia w postaci nowego domu, szkoły dla dzieci i towarzyskich więzi. Zwykle nie jest to kwestia zmiany miasta, a kraju i czasami nawet kontynentu. Jedna decyzja męża zmienia całe jej życie. Nie zawsze na lepsze.
Oczywiście, znani i bogaci dysponują narzędziami i kapitałem, który cały ten proces mocno ułatwia. "To nie jest normalne życie" - ale zarówno pod względem udogodnień, jak i generowanych przez to wyzwań. Lewandowska jadąc za mężem nie może zabrać wszystkiego, co zbudowała teraz w Barcelonie czy wcześniej w Monachium. Czy Lewandowski, jak bardzo nie kochałby żony, poświęciłby choćby pół roku zawodowej kariery, żeby ona mogła kontynuować swoją? Być może to nieelegancka spekulacja, ale odpowiedź wydaje się oczywista.
Zachowanie Lewandowskiej może wzbudzać mieszane emocje i być może dla wielu nie jest ona idealną kandydatką na bycie "poster girl" rezygnujących ze swoich marzeń i ambicji żon. Ale skoro cały czas wypomina się Ani wkład nazwiska męża w jej własny sukces, to przypadkowe i w sumie niewinne "upomnienie się" o odnotowanie jej pozytywnego wpływu na karierę Roberta, nie powinno nikogo oburzać.
Zobacz także: Sebastian Karpiel-Bułecka zaśpiewał Lewandowskiemu "Boso" na Camp Nou. Robert natychmiast wyskoczył z korków (ZDJĘCIA)