Kinga Rusin przeżyła CHWILE GROZY w Kirgistanie. Wszystko przez uszkodzone auto. "Nawet nie chcę myśleć, co mogło się nam stać"

Kinga Rusin i Marek Kujawa kontynuują swoją podróż po Azji. Po niedawnej wizycie w Chinach para ruszyła do Kirgistanu, gdzie przeżyła chwile grozy. Wszystko przez niesprawny samochód i wyciek płynu hamulcowego.

Kinga RusinKinga Rusin
Źródło zdjęć: © Instagram
Dav

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Kinga Rusin po tym, jak kilka lat temu zakończyła przygodę z "Dzień dobry TVN", wraz ze swoim wieloletnim partnerem, Markiem Kujawą, regularnie odwiedza najdalsze zakątki świata, a relacjami z kolejnych wypraw chętnie dzieli się w mediach społecznościowych.


WIDEO
Szalony rajd Kingi Rusin po stolicy. NIE USTĄPIŁA pierwszeństwa pieszej


Jeszcze pod koniec sierpnia para relacjonowała pobyt w Chinach. Wówczas zakochani przemierzali Azję, pokazując internautom między innymi Pekin i tamtejsze atrakcje. Na tym jednak ich podróż się nie skończyła. Kolejnym przystankiem na mapie dziennikarki okazał się Kirgistan.

Kinga Rusin przeżyła chwile grozy w Kirgistanie

Tym razem piękne widoki poprzedziła jednak solidna dawka stresu. Jak zrelacjonowała 55-latka, już samo znalezienie sprawnego samochodu z napędem 4x4 okazało się nie lada wyzwaniem. Pierwsze wypożyczone przez parę auto miało problemy ze skrzynią biegów i - jak twierdzi Rusin - nie posiadało ważnego ubezpieczenia. Jeszcze poważniejsza usterka wyszła na jaw w przypadku kolejnego pojazdu. Z samochodu wyciekał płyn hamulcowy.

Ta wycieczka mogła się naprawdę źle dla nas skończyć! Najedliśmy się strachu. Wyciek płynu hamulcowego zauważyliśmy przez przypadek (!) A tego dnia mieliśmy pokonać przełęcz na 4 tys. m, po krętej i stromej drodze! Nawet nie chcę myśleć, co mogło się nam stać

- czytamy.

Sytuacja była tym bardziej niebezpieczna, że tego samego dnia Rusin i Kujawa zamierzali pokonać krętą i stromą trasę przez przełęcz Taldyk, położoną na wysokości blisko 4 tysięcy metrów. Usterkę mieli zauważyć przypadkiem, zanim ruszyli w dalszą drogę.

Ostatecznie dopiero za trzecim podejściem para otrzymała samochód, który spełnił ich oczekiwania. Choć pojazd miał już około 20 lat, to właśnie nim udało im się pokonać wymagającą trasę przez przełęcz, a następnie dotrzeć w okolice granicy z Tadżykistanem. Stamtąd Rusin mogła podziwiać panoramę Pamiru oraz mierzący 7134 metry szczyt Lenina.

Cała droga, pomimo tego, że nie jest turystyczną drogą widokową, tylko popularną, handlową, o sporym natężeniu ruchu, jest bajkowa. Pomiędzy ciężarówkami przechodzą często stada zwierząt, głównie owiec i koni, zmieniając pastwiska. One mają pierwszeństwo. Nikt nie robi z tego powodu afery, tylko grzecznie czeka, aż przejazd będzie możliwy (zobaczcie nagrania w galerii). Widoki, nawet przed dojazdem do panoramy Pamiru, są kosmiczne! Kolory i kształty gór zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tęczowe pasmo jest równie piękne jak słynne "Rainbow Mountains" w Peru. Czerwone kaniony przypominają te z Utah, a zielone zbocza są jak wyjęte z Gór Smoczych w RPA

- czytamy.

Niebezpieczna przygoda z wypożyczalnią nie odebrała dziennikarce entuzjazmu. Rusin zachwycała się krajobrazami Kirgistanu, porównując tamtejsze kolorowe pasma górskie, kaniony i zielone zbocza do widoków znanych z Peru, amerykańskiego Utah czy Republiki Południowej Afryki. Przyznała jednak, że historię z niesprawnymi samochodami postanowiła opisać ku przestrodze dla osób, które chciałyby samodzielnie przemierzać ten kraj.

Myślałam, że problemem będą hotele i jedzenie, a okazało się, że największym wyzwaniem jest bezpieczny transport

- podsumowała.

Odetchnęliście z ulgą?

Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą