Krzysztof Rutkowski pojechał do Mołdawii w poszukiwaniu Marcina Romanowskiego. Twierdzi, że... polityka NIGDY TAM NIE BYŁO

Krzysztof Rutkowski spakował walizki i ruszył do Mołdawii, by na własną rękę sprawdzić głośny trop w sprawie poszukiwanego listem gończym Marcina Romanowskiego. Według doniesień były wiceminister miał nadawać stamtąd korespondencję. Co udało się ustalić detektywowi?

Rutkowski próbuje ustalić aktualne miejsce pobytu RomanowskiegoKrzysztof Rutkowski próbuje ustalić aktualne miejsce pobytu Marcina Romanowskiego
Źródło zdjęć: © East News, Instagram
Kamil Kozłowski

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Sprawa byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego należy dziś do najgłośniejszych polityczno-kryminalnych afer w Polsce. Prokuratura Krajowa w grudniu 2024 r. wydała list gończy za politykiem, na którym ciąży 11 zarzutów w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Jest podejrzany m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów na wielomilionowe dotacje. Miał on wyrządzić szkody w mieniu Skarbu Państwa szacowane na ponad 111 mln zł.

Wśród opinii publicznej wybuchła burza wokół rzekomego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu. Krzysztof Rutkowski, który po latach starań odzyskał licencję detektywa, nie zamierzał bezczynnie przyglądać się ruchom prokuratury. Mężczyzna osobiście dotarł do separatystycznej prowincji Mołdawii. Głównym punktem jego wyprawy była wizyta w lokalnej placówce pocztowej, z której miał zostać nadany list podpisany przez poszukiwanego polityka.


WIDEO
Krzysztof Rutkowski o alimentach na syna Aleksandra


Krzysztof Rutkowski podjął śledztwo na własną rękę

Niedługo po przyjeździe Rutkowski opublikował w mediach społecznościowych nagranie sprzed naddniestrzańskiej placówki pocztowej. Po rozmowie z naczelniczką oddziału i jedną z pracownic miał ustalić, że żadna z nich nie rozpoznała ponoć byłego wiceministra jako osoby, która miałaby korzystać z urzędu pocztowego w miejscowości Bendery. Detektyw podkreślał też, że przesyłki wychodzące z tej placówki mają być rejestrowane, dlatego - w jego ocenie - konieczna jest rzetelna weryfikacja, czy faktycznie wysłano stamtąd jakikolwiek list do Polski.

Wykluczamy Marcina Romanowskiego, który miałby wysłać list z naddniestrzańskiej poczty. Ze strony polskiej ani mołdawskiej nikt tego nie zweryfikował. Ujawniamy, że go tu nigdy nie było

- przekazał swoim obserwującym na Instagramie.

Krzysztof Rutkowski przy okazji ostro skomentował działania służb, zarówno po stronie polskiej, jak i mołdawskiej. W swoim stylu zarzucił naszym i tamtejszym organom ścigania opieszałość oraz brak rzetelnego zweryfikowania tego wątku. Zdaniem detektywa śledczy zaufali niesprawdzonym plotkom, podczas gdy czarną robotę w terenie musiała wykonać jego ekipa.

Myślicie, że w końcu natrafi na ślad poszukiwanego posła?

Krzysztof Rutkowski dotarł do urzędu pocztowego w Bendery
Krzysztof Rutkowski dotarł do urzędu pocztowego w Bendery © Instagram
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery © Instagram
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery © Instagram
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery © Instagram
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery
Krzysztof Rutkowski w urzędzie pocztowym w Bendery © Instagram
Marcin Romanowski
Marcin Romanowski © Getty Images | Jaap Arriens
Marcin Romanowski
Marcin Romanowski © Getty Images | Mateusz Włodarczyk
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą