Kobieta przejeżdżająca obok miejsca wypadku Łukasza Litewki relacjonuje: "Nie mogę dojść do siebie, ciągle mam przed oczami to wszystko"
Łukasz Litewka zginął w wypadku, do którego doszło w czwartek. Dziennikarze "Faktu" skontaktowali się z osobą przejeżdżającą obok miejsca zdarzenia w czasie, gdy pracowały tam służby. Młoda kobieta relacjonuje, co zobaczyła.
W czwartek media obiegła tragiczna wieść o śmierci Łukasza Litewki. Poseł zginął w wypadku, do którego doszło na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Służby badają okoliczności zdarzenia. W wydanym w piątek oświadczeniu prokuratura przekazała, że skłania się do złożenia wniosku o tymczasowe aresztowanie 57-letniego sprawcy.
Partnerka Łukasza Litewki przerywa milczenie: "Dziś umarłam razem z Tobą” NOWE FAKTY ws. tragicznego wypadku.
Relacja kobiety będącej na miejscu wypadku Łukasza Litewki
Dziennikarze "Faktu" dotarli do osoby, przejeżdżającej obok miejsca wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. Młoda kobieta opowiedziała o tym, co zobaczyła.
Jechałam pasem z Sosnowca w stronę Dąbrowy Górniczej, by odebrać dziecko ze szkoły. Z daleka zobaczyłam policyjny radiowóz, który miał niebieskie sygnały. Stał na moim pasie. Stał też wóz straży pożarnej. Zobaczyłam samochód w rowie. Był przodem do mnie. Auto miało rozbitą przednią szybę. Za autem, po prawej stronie w chaszczach, zauważyłam stojącego policjanta - relacjonuje.
Jak relacjonuje kobieta, około 10 metrów dalej leżał zgnieciony rower.
Pogięty rower leżał na szutrowej drodze prowadzącej z lasu. Auto stało w poprzek drogi, wbite było w rów melioracyjny - dodaje.
Kobieta podzieliła się również swoimi spostrzeżeniami na temat wypadku.
Nie dzwoniłam na służby, policja była na miejscu. Docierał do mnie głos nadjeżdżających syren. To musiała być duża siła. Auto musiało uderzyć z impetem. Na tym odcinku kierowcy jeżdżą środkiem drogi, bo są straszne dziury. Często tamtędy jeżdżę. Nie mogę dojść do siebie, ciągle mam przed oczami to wszystko - podsumowuje.