Konflikt między Fagatą a Lilą Janowską, ekspartnerką Żabsona, rozpoczął się od wzajemnych zarzutów dotyczących kopiowania wizerunku. Raperka twierdziła, że influencerka zbyt mocno inspiruje się jej stylem - od noszenia peruk, przez dobór dodatków, aż po podobne stylizacje. Z czasem napięcie narastało, a sprawa nabrała rozgłosu po ujawnieniu nagrań głosowych i zrzutów ekranu z rozmów Fagaty. Wynikało z nich m.in., że miała życzyć Lili i Żabsonowi rozstania, do którego doszło w maju tego roku, a także kierować pod adresem influencerki obraźliwe komentarze.
Lila Janowska utrzymywała, że Fagata miała zabiegać o względy jej ówczesnego partnera, m.in. pojawiając się w okolicach jego garderoby za kulisami wydarzeń, jednak – jak twierdzi - została przez niego odrzucona. Influencerka wyznała również, że przez długi czas nie zabierała głosu w sprawie konfliktu, mimo że trwa on od kilku lat. Na swoim kanale nadawczym przyznała także, że żyje w ciągłym napięciu i obawia się, iż Fagata wykazuje wobec niej niezdrowe zainteresowanie. Niedawno opublikowała zrzuty ekranu przedstawiające serię nocnych połączeń z nieznanego numeru. Podkreśliła, że nie chce wywoływać paniki, ale sytuacja wzbudza w niej realny lęk.
WIDEOFagata zabiera głos po decyzji o ekstradycji Stuu do Polski
Lila Janowska opublikowała oświadczenie po wybuchu afery
Tymczasem do sieci trafiły zrzuty ekranu rozmów Fagaty z Żabsonem pochodzących z 2021 roku, które jasno sugerują, że raper nie jest tu wyłącznie niewinną stroną i że sytuacja nie wygląda tak, jakby był jedynie ofiarą jej zalotów. Nie da się ukryć, że ich treść była wyjątkowo obrzydliwa.
Jak szanujesz swojego pana, to powinnaś być grzeczna ;) Bo on dał ci taką komendę. A jak nie chcesz słuchać, to nie wytresuję cię niestety - brzmiała jedna z nich.
Skruszony raper zdążył już odnieść się do afery, potwierdzając autentyczność screenów. Raz jeszcze przeprosił byłą ukochaną. Teraz do całej afery odniosła się sama zainteresowana, czyli Lila.
Od sześciu lat obserwuję sytuację, w której moje nazwisko regularnie pojawia się w kolejnych zaczepkach i próbach wywołania internetowej afery - czytamy na jej profilu. Nie bez powodu przez cały ten czas milczę. Nie utożsamiam się z takim stylem komunikacji. Publiczne przepychanki, prowokacje i budowanie narracji na cudzym nazwisku nigdy nie były częścią mojego świata ani wartości, którymi kieruję się na co dzień. Dlatego konsekwentnie nie wchodzę w polemiki.
Grubą kreską odcinam się od tej całej afery. Proszę, aby nie łączyć mnie ani z tą osobą, ani z sytuacjami, które nie zostały przeze mnie stworzone i których nigdy nie byłam częścią. Mam swoje życie, swoją pracę i ludzi, na których chcę skupiać swoją uwagę. To właśnie tam kieruję swoją energię i to jest jedyne, co naprawdę ma dla mnie znaczenie. Na tym kończę. Dziękuję wszystkim, którzy przez te lata rozumieli moje milczenie. Dla mnie zawsze było ono świadomym wyborem, a nie brakiem odpowiedzi. Wybieram spokój. I idę dalej swoją drogą - dodała na koniec.
Jak myślicie, będzie ciąg dalszy tej aferki?