Łukasz Mejza rozważa walkę we freak fightach! O posła walczą dwie duże federacje. Jest już nawet kandydat na jego przeciwnika w oktagonie...
Łukasz Mejza analizuje start w federacjach freak fightowych i prowadzi rozmowy o debiucie w formule MMA - donosi "Rzeczpospolita". O posła Prawa i Sprawiedliwości walczą dwie duże federacje i podobno jedyną niewiadomą na ten moment jest wysokość jego wynagrodzenia. Będziecie oglądać?
Walki we freak fightach na zasadach MMA były do pewnego momentu domeną trzecioligowych celebrytów i patoinfluencerów, którzy za wielkie pieniądze i ku uciesze internautów wchodzili do oktagonu i chętnie okładali się pięściami. Teraz do zabawy coraz częściej dołączają politycy - w minioną sobotę podczas gali Prime MMA walczył były poseł PiS, Przemysław Czarnecki. W jego narożniku pojawił się Łukasz Mejza i podobno nie był to przypadek, bo - jak donosi "Rzeczpospolita" - polityk jest w trakcie negocjacji własnego "występu".
Zobacz także: Wojtek Gola ODCHODZI z Fame MMA. "Tworząc tę federację, pamiętam, jak nikt we mnie nie wierzył"
Z ustaleń gazety wynika, że negocjacje toczą się z dwiema federacjami - wspomnianym Prime MMA, a także Fame MMA. "Rzeczpospolita" podaje, że jedną z najważniejszych kwestii są pieniądze, bo poseł ma wysoko wyceniać swój udział. Z kim miałby walczyć?Najczęściej wskazywanym przeciwnikiem Mejzy jest Jacek Murański, a ich polityczny konflikt mógłby przysłużyć się promocji wydarzenia. Doniesienia te skomentował Paweł Jóźwiak, współtwórca Prime MMA.
Wiadomo, że biznes lubi ciszę, więc nie mogę oficjalnie powiedzieć, że prowadzone są takie rozmowy. Krótko mówiąc: nie potwierdzam i nie zaprzeczam, co nie zmienia faktu, że chętnie zobaczyłbym we freak fightach Łukasza Mejzę
Sam poseł w odpowiedzi przesłanej wspomnianej redakcji nie zaprzecza, że bierze taki scenariusz pod uwagę i wręcz chełpi się faktem, iż byłby "pierwszym czynnym posłem w Europie", który wziąłby udział w takim wydarzeniu.
Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość. Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie. Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć
Żeby podkreślić atmosferę absurdu wokół tego tematu, warto wspomnieć o jeszcze jednym szczególe. Jak podaje "Rzeczpospolita", w środowisku freak fightów pojawia się też pomysł, by Mejza występował pod pseudonimem... "Pirat", co ma nawiązywać do jego wykroczeń drogowych. Kilka tygodni temu poseł Prawa i Sprawiedliwości zrzekł się immunitetu w związku z licznymi naruszeniami przepisów, a RMF FM wyliczył, że łącznie dawałoby to 163 punkty karne i 17 tys. zł mandatów.
Chcielibyście zobaczyć Mejzę w oktagonie?
Zobacz także: Robert Karaś ciepło o związku Agnieszki Włodarczyk z Mikołajem Krawczykiem: "KOŁO CH*JA MI TO LATA, Z KIM BYŁA" (WIDEO)