Magdalena Narożna UDERZA w byłego menadżera: "Umywa sobie ręce i podkłada jakieś głupie papierki, żeby upokorzyć nasz zespół"
Magdalena Narożna w najnowszym wywiadzie odniosła się do niedawnego oświadczenia jej byłego menadżera, z którego wynika, że nie może wykonywać największych przebojów zespołu Piękni i Młodzi. Wspomniała o spotkaniu w sądzie i zasugerowała, że mężczyzna jest jej winny pieniądze.
Zespół Piękni i Młodzi powstał w 2012 roku w Łomży z inicjatywy Magdaleny Narożnej, Dawida Narożnego oraz Daniela Wilczewskiego. Ogólnopolską popularność grupa zdobyła trzy lata później dzięki udziałowi w programie "Must Be the Music". W 2019 roku Narożni ogłosili rozstanie, podkreślając jednocześnie, że planują kontynuować wspólną działalność artystyczną. Wkrótce jednak między byłymi małżonkami doszło do sporu, który objął m.in. kwestie związane z prawami do nazwy zespołu.
W ostatnim czasie konflikt między gwiazdami disco polo ponownie się zaostrzył. Pod koniec ubiegłego roku Dawid Narożny opublikował w mediach społecznościowych dokument podpisany przez Krzysztofa Boguckiego - właściciela wytwórni Vanila Records i byłego menedżera zespołu. Wynika z niego, że to on dysponuje pełnią majątkowych praw autorskich do największych hitów grupy, takich jak "Niewiara", "Kocham się w tobie" czy "Tak już bez ciebie". Jednocześnie z treści pisma wynika, że Magdalena Narożna nie posiada uprawnień do ich publicznego wykonywania.
Magdalena Narożna mówi o byłym mężu: "To ciężki temat". Gwiazda zdradziła, że walczyła o związek dla córki
Magdalena Narożna komentuje działania byłego męża i eks-menadżera
Oświadczenie Boguckiego, który wciąż współpracuje z Dawidem, wywołało falę komentarzy. Sama Magdalena niespecjalnie przejęła się jego treścią i wykonała największe przeboje zespołu zarówno podczas sylwestra, jak i na późniejszych koncertach. W rozmowie z Kozaczkiem Narożna zaznaczyła, że nie planuje publicznie rozprawiać na temat szczegółów konfliktu z byłym partnerem i eks-menedżerem grupy. Zdecydowała się jednak na krótki komentarz do całej sytuacji.
Odpowiednie poczynania zostały już skierowane w odpowiednim kierunku. Mam nadzieję, że niedługo to wszystko się wyjaśni i wtedy poinformujemy swoich fanów, jak wygląda sytuacja. Dla mnie to są śmieszne posunięcia i tyle, i osoba, która nie wywiązała się z tego, z czego powinna się wywiązać, teraz umywa sobie ręce i podkłada jakieś głupie papierki, żeby upokorzyć nasz zespół. To śmieszne i nieprofesjonalne. Najpierw radziłabym swojemu byłemu menedżmentowi rozliczyć się z nami w odpowiedni sposób, tak jak trzeba, a nie, jak wyszło, że zagraliśmy sezon za darmo, a pieniądze się rozpłynęły nie wiadomo gdzie
Artystka nie ukrywała również rozczarowania faktem, że spór najprawdopodobniej zakończy się na drodze sądowej.
Nie pozwolę, żeby ktoś nami podcierał sobie tyłek. Nie po to pracowaliśmy tyle lat i nie po to ktoś zarabiał na nas tak olbrzymie pieniądze, a na końcu chce z nas zrobić najgorszych, gdzie to my jesteśmy poszkodowani
Pod koniec wywiadu wokalistka przyznała, że choć liczyła na spokojniejszy okres w działalności grupy, wciąż pojawiają się osoby próbujące komplikować jej funkcjonowanie.
Myślałam, że najgorsze mam za sobą, a kolejne osoby próbują rzucać kłody pod nogi. Najgorsze jest w tym to, że gdyby to było z mojej winy, to rozumiem - nabroiłaś, to musisz za to zapłacić i ponieść konsekwencje. Najgorzej boli, że człowiek starał się i stara się być dobrym człowiekiem...
Spodziewaliście się takiej dramy?