Manuela Gretkowska o konflikcie z Małgorzatą Rozenek. "Dlaczego mam nie mówić, że ludzie są głupi i tandetni?" (WIDEO)
Bohaterką kolejnego odcinka programu "Portret" jest Manuela Gretkowska. Kontrowersyjna polska pisarka opowiedziała w rozmowie z Michałem Dziedzicem o swoim konflikcie z Małgorzatą Rozenek. Wspomniała również o toksycznym związku z Żuławskim. Zobaczcie wideo!
Manuela Gretkowska to jedna z najbardziej znanych i wyrazistych współczesnych polskich pisarek i działaczek społecznych. W polskiej przestrzeni publicznej funkcjonuje jako ważny głos ruchu feministycznego, jest też znana z bezkompromisowych opinii i poruszania odważnych, obyczajowych tematów. Obecnie Gretkowska świętuje premierę powieści "Milionerka" - bezlitosnej satyry i mrocznej interpretacji współczesnych elit Warszawy.
Pisarka zarówno w "Milionerce", jak i na łamach swoich felietonów czy wypowiedzi w social mediach rzadko gryzie się w język, a niektórzy uznają jej wypowiedzi za wręcz wulgarne czy obraźliwe. Gretkowska w programie "Portret" zapewnia jednak, że nie widzi powodu, aby nie nazywać rzeczy po imieniu. W rozmowie z Michałem Dziedzicem przekonuje, że to jej obowiązek jako antropolożki i intelektualistki.
Dlaczego jako antropolożka i intelektualistka mam nie mówić o tym, co widzę, że ludzie są głupi i tandetni? No to pójdziemy na dół. Nie widzę powodu, dla którego ktoś ma nie używać umysłu i swojego intelektu, dowcipu, dlatego, że ktoś tego nie rozumie. To jest prośba, żeby świat głupiał
Gretkowską ciężko uznać za celebrytkę czy żywą uczestniczkę show-biznesu, ale z pewnością jest jego baczną obserwatorką. I to ostrą... Pisarka wdała się przed laty w pyskówkę z Małgorzatą Rozenek-Majdan, a powodem była okładka celebrytki w jednym z kolorowych magazynów. "Perfekcyjna" pozowała na niej z Radosławem Majdanem w luksusowych wnętrzach dubajskiego hotelu, co Gretkowska wprost wyśmiała, a zakochanych nazwała "szatniarzem i sprzątaczką". Zapewnia jednak, że "nikomu nie ubliżała".
Ja nikomu nie ubliżałam. Pamiętam to zdjęcie, to było kosmicznie zabawne, mianowicie złoty kran i wyglądało to jak Disneyland kogoś, kto wygrał w totolotka, a miało to wyglądać na klasę szejków. Na tym polegała śmieszność, nie, że ktoś jest sprzątaczką czy szatniarzem, bo ja mogłam być układaczką kafelków i to nie o to chodzi. Chodzi o zderzenie wyobrażeń, co jest fantastyczne, czym zaimponujemy i co jest piękne, a tak naprawdę jest śmieszne i żałosne. Nie jesteś milionerem z Dubaju, nie żyjesz tak na co dzień, twoje dzieci prawie się rodzą z metką w tyłku - no gdzieś są granice sprzedaży. To wszystko jest kapitalizm. Ciało stało się słupem ogłoszeniowym, nie mają ci ludzie, influencerzy, już życia. Mają pustkę w oczach, a na zewnątrz kapie to złotem. Udawanym bardzo często i to jest bardzo żałosne
W rozmowie pojawił się również wątek Andrzeja Żuławskiego, z którym Gretkowska zaczęła spotykać się na początku lat 90., gdy miała około 26 lat, a słynny reżyser był już po 50. Pisarka nazywa ich relację "toksyczną", co zresztą opisała w książce "Trans".
Bardzo wiele kobiet i mężczyzn jest w toksycznych relacjach. Ja nie byłam wyjątkiem(…) jako młoda dziewczyna weszłam w toksyczną relację. (…) Tak się złożyło, że Żuławski, oprócz tego, że był starszy, był światowej sławy reżyserem, w związku z czym byłam na z góry przegranej pozycji i w dodatku byłam zakochana. Z reguły w miłości trudno, żeby to było równoważne (…). To była taka typowa relacja i ja to opisałam w "Transie". Żuławski miał wtedy proces o "Nocnik", więc nie mógł mnie podać do sądu i to była moja przewaga. Bo gdyby podał mnie do sądu, to by zaprzeczył temu, co mówił, czyli, że artysta ma prawo opisać wszystko i każdego. To nieprawda. Tak nie jest. Artysta nie ma wszelkich praw, żeby poniżać ludzi
Co o środowisku bogaczy i influencerów Manuela Gretkowska chciała opowiedzieć w swojej najnowszej powieści? Zobaczcie powyższe wideo!