Edyta Górniak w połowie lat 90. rozbiła bank na Eurowizji, ustanawiając niepobity do dziś rekord w historii naszego udziału w konkursie. Przed młodziutką, zaledwie 22-letnią wówczas piosenkarką momentalnie otworzyły się drzwi do wielkiej kariery. Wytwórnie fonograficzne prześcigały się w propozycjach lukratywnych kontraktów, a na stanowisko jej managera ustawiały się kolejki chętnych. Nikt wówczas nie przypuszczał, że wschodząca gwiazda jeszcze kilka lat wcześniej przeżywała piekło w rodzinnym domu.
Po wielu latach wyszło na jaw, że w gronie jej wielbicieli był też reżyser i scenarzysta filmowy Andrzej Żuławski. Twórca "Szamanki", jednego z najbardziej kontrowersyjnych obrazów w historii polskiego kina, zaangażował do głównej roli nieznaną wcześniej publiczności Iwonę Petry. Rola w dramacie (i to nie tylko pod względem gatunkowym) okazała się tak obciążająca psychicznie, że niemal zupełnie zniknęła z show-biznesu. Kulisy wyboru obsady były dotychczas owiane tajemnicą. Tymczasem okazało się, że w gronie kandydatek do roli tytułowej znajdowała się właśnie Edyta Górniak.
WIDEOEdyta Górniak o początkach samotnego macierzyństwa: "Musiałam pożyczać pieniądze na jedzenie"
Edyta Górniak miała szansę na dużą rolę u boku Bogusława Lindy
Tę zaskakującą ciekawostkę wyjawiła scenarzystka filmu Manuela Gretkowska, która zagościła w podcaście portalu Kozaczek.pl. Jak przyznała, pomysł obsadzenia piosenkarki był wyłączną inwencją Żuławskiego, któremu - jej zdaniem - brakowało wyczucia psychologicznego. Pisarka od początku wiedziała, że wrażliwa Górniak nie udźwignie tak skrajnie różniącej się od niej postaci "Włoszki". Spostrzegła też, że wymagałoby to od niej przełamania wszelkich tabu, w tym również cielesnych.
Edyta wtedy zaśpiewała na Eurowizji. On widział w niej talent. Na pewno miała, no wiesz, żeby śpiewać, musisz mieć talent. Widział w niej talent, urodę. Myślał, że jest bardzo odważna
Ostatecznym dowodem na to, że wizja reżysera była odklejona od rzeczywistości, miała być reakcja samej Edyty Górniak. Gretkowska zdradziła, że zamiast wejść w mroczny świat scenariusza, artystka miała skupić się na prozaicznych, nie mających nic wspólnego z pracą aktorską detalach.
Edyta to nie jest ta osoba. Edyta spytała, w jakim sweterku będzie występowała. No to trzeba było pójść na całość. To była pomyłka, a Iwona Petry była strzałem w dziesiątkę pod każdym względem. Nie ten kraj, nie ten moment i tak to wyszło. Bardzo żałuję
Żałujecie, że nie zobaczyliście Edzi w pikantnych scenach?