Bartłomiej Misiewicz, były pracownik apteki bez wykształcenia, jest najdziwniejszym zjawiskiem polskiej polityki. O wydatkach podopiecznego Antoniego Macierewicza na paliwo było głośno w sierpniu ubiegłego roku. Misiewicz przez rok pokonał ponad 95 tysięcy kilometrów, co kosztowało blisko 58 tysięcy złotych. 27-latek gościł niedawno w programie Kto nami rządzi, w którym wyznał, że żałuje, iż większość przedstawicieli mediów nie przeczytała do końca odpowiedzi ministra Kownackiego na interpelację Nowoczesnej. Zapewnia, że jego poprzednicy wykorzystywali fundusz reprezentacyjny w taki sam sposób.
Myślicie, że wróci do polityki?