Choć Krzysztof Cugowski od dziesięcioleci uchodzi za jedną z największych legend polskiej estrady, jego życie prywatne kryje bolesne rany. Najnowsze doniesienia medialne obnażyły smutną prawdę o stosunkach panujących w muzycznym klanie. Okazuje się, że najstarszy syn artysty odciął się od ojca, a ich rozłąka trwa już od lat.
Krzysztof Cugowski nie ma kontaktu z synem
Okazją do bolesnych podsumowań stały się zbliżające się, okrągłe urodziny pierworodnego syna wokalisty. Wojciech Cugowski w najbliższą sobotę, 11 lipca, skończy 50 lat. Jak donosi "Fakt", na hucznym, jubileuszowym świętowaniu zabraknie jednak najważniejszej osoby. Legendarny muzyk wyznał wprost, że nie otrzymał zaproszenia na urodziny syna, z którym od bardzo dawna nie ma żadnego kontaktu.
Nie zostałem zaproszony, bo nie rozmawiałem z synem od siedmiu lat, ale życzę mu zdrowia, szczęścia i wszystkiego najlepszego - wyjawił wokalista na łamach "Faktu".
Chris Cugowski o tym, czy nazwisko pomogło mu w show-biznesie. Zdradził, co usłyszał od ojca przed rozpoczęciem kariery
Dla lidera Budki Suflera najbardziej dojmujący jest fakt, że między nim a Wojciechem nigdy nie doszło do żadnej głośnej awantury czy otwartego konfliktu, który można by teraz usiąść i racjonalnie rozwiązać. W ich relacji po prostu zabrakło płaszczyzny do rozmowy. Piosenkarz nie ukrywa, że ta głęboka cisza i brak jakiejkolwiek relacji z synem są dla niego ogromnym życiowym ciężarem. Mimo upływu kolejnych lat, w sercu artysty wciąż tli się jednak iskra nadziei, że ta bolesna sytuacja ulegnie kiedyś zmianie.
Też się z tego powodu nie cieszę. I to jest bardzo smutne niestety. [...] To jest dosyć długo niestety, ale pozostaje tylko mieć nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Na razie się jednak nie zmieniło i mamy tak, jak jest.
Tak Wojciech Cugowski mówił o relacji z ojcem
Pewnym kluczem do zrozumienia tej trudnej sytuacji mogą być słowa, które sam Wojciech Cugowski wypowiedział w ubiegłym roku, goszcząc w podcaście Bogdana Rymanowskiego. Muzyk otworzył się wówczas na temat swojego dzieciństwa u boku ikony polskiego rocka.
Pytany przez dziennikarza o to, czy w ich rodzinnym domu panował rygor, a ojciec był niezwykle wymagający wobec swoich pociech, Wojciech zaprzeczył. Zwrócił jednak uwagę na inny, kluczowy problem, który kładł się cieniem na ich codzienności - nieustanną nieobecność głowy rodziny.
Często go nie było, bo żeby utrzymać rodzinę, to będąc muzykiem w tamtych czasach, trzeba było być poza domem. Dzisiaj też się zarabia poza domem i też trzeba dużo jeździć, ale mam wrażenie, że na pewno nie tyle, co wtedy. Myślę, że do pewnego momentu mieliśmy dobre stosunki.
Jednocześnie Wojciech Cugowski zaznaczył, że popularność ojca nie wiązała się dla niego z destrukcyjną presją. Wręcz przeciwnie, docenił to, że Krzysztof Cugowski wspierał jego wczesne kroki w świecie dźwięków - kupił mu pierwszą gitarę, puszczał kultowe albumy i podpowiadał, po jakie inspiracje sięgać. Muzyk przyznał wprost, że ojciec wywarł ogromny wpływ na to, kim ostatecznie stał się jako artysta i człowiek.
Zobacz także: Krzysztof Cugowski o relacjach z synami: "Nie brałem udziału w ich wychowaniu. (...) Nie umiem mieć kontaktu z dziećmi"