"The Traitors. Zdrajcy" to program nastawiony na grę pozorów i niespodziewane intrygi, a całą przygodę nakręca mroczna otoczka i wzbudzające niemałe kontrowersje zadania, jak np. chowanie zawodników w trumnach. Chyba każdemu uczestnikowi przekraczającemu próg zamku przyświeca chęć zgarnięcia nawet pół miliona złotych oraz zdobycia łatwej popularności w sieci. Po emisji trzeciego sezonu wśród stałych widzów formatu nie brakowało opinii, że producenci skupiają się na kreowaniu konfliktów i podsycaniu negatywnej atmosfery między graczami.
Na szczęście nie wszystkie relacje po zakończeniu nagrań kończą się wymianami zdań i ucięciem kontaktu. Znani z drugiej edycji Dawid Drej i Maciej Łobos do dziś kontynuują znajomość, która przerodziła się w prawdziwą miłość. Co ciekawe, początkowo zupełnie nic nie zwiastowało takiego obrotu spraw.
Jacek Jelonek będzie walczył o uznanie małżeństwa z partnerem w Polsce
Dawid i Maciej z "The Traitors" wygrali miłość w programie
W piątkowym wydaniu "Dzień Dobry TVN" wyemitowano materiał z udziałem panów. Jak podkreśliła mama Dawida, podczas udziału w show nie tylko mało ze sobą rozmawiali, ale wręcz "mieli między sobą drobne zgrzyty". Dzięki temu, że uciekali spod topora tytułowych zdrajców i utrzymali się w rywalizacji prawie do samego końca, mogli bliżej się poznawać. Jak z perspektywy czasu wspomina to Maciej?
Pod koniec nagrań było rzeczywiście coś takiego, że Dawid mi się podobał. (...) Nie patrzyłem na niego jako obiekt zainteresowania, bardziej jako gracza, który też jest atrakcyjny. Zaiskrzyło, kiedy spotkaliśmy się po programie. Nie trzeba było już zakładać żadnej maski, można było swobodnie się czuć.
Na przeszkodzie do zbudowania relacji nie stanęły nawet dzielące ich na co dzień setki kilometrów. Dawid ostatecznie przekonał swojego chłopaka do przeniesienia się na stałe do Trójmiasta.
Jakoś tak to się wydarzyło, że się po prostu zbliżyliśmy wtedy po tym spotkaniu. Potem pisaliśmy, rozmawialiśmy. Ja byłem w Gdańsku, Maciek był w Krakowie na studiach na ostatnim roku, więc początkowo jak ta relacja się rozwijała, to po prostu weekendowo do siebie jeździliśmy i tak ta relacja na odległość się utrzymywała, ale obydwoje doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby być razem w jednym miejscu
Partnerzy oprowadzili ekipę śniadaniówki po ich 26-metrowym lokum. Jak spostrzegł Maciej, "kłócić się nie można, bo to mieszkanie nie pozwala nam". Dziś nie tylko żyją pod jednym dachem, ale też organizują koncerty pianistyczne, na których Łobos prezentuje słynne utwory muzyki klasycznej i rozrywkowej, a Drej pełni rolę konferansjera.
Nieraz słyszałem głosy, że my najwięcej wygraliśmy w tym programie, że te pieniądze są nieważne, że to co stworzyliśmy jest po prostu ważne
Nigdy bym się tego nie spodziewał. Myślałem, że jadę tam po sławę i pieniądze, a wyszedłem z miłością
Spodziewaliście się tego?