Klan Królikowskich od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych rodzin w polskiej branży filmowej i telewizyjnej. Przez lata mówiło się przede wszystkim o zmarłym w 2020 r. Pawle Królikowskim, jego żonie Małgorzacie Ostrowskiej-Królikowskiej, od dekad związanej z serialem "Klan", a także o ich synu Antonim Królikowskim. Aktorskiego świata liznęła również Julia Królikowska występująca u boku mamy w serialu TVP.
Teraz do grona aktorów z rodziny Królikowskich dołączył Michał - młodszy syn Rafała Królikowskiego.
ZOBACZ: Syn Rafała Królikowskiego wziął ślub! Żona Piotra pochwaliła się zdjęciami z pięknej uroczystości
Antek Królikowski komentuje kontrowersje wokół swojej rodziny
Rafał Królikowski i Dorota Mirska-Królikowska przez ponad dwie dekady małżeństwa doczekali się dwóch synów - Piotra i Michała. Starszy z nich ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Kilka lat temu media rozpisywały się o jego planach związanych z modelingiem, jednak ostatecznie postawił na pracę po drugiej stronie obiektywu. Dziś zajmuje się grafiką, fotografią, kinematografią i projektowaniem.
Michał obrał inną drogę i postanowił iść w ślady ojca. Rozpoczynając studia na Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie przyznawał, że nazwisko jest dla niego obciążeniem.
To mnie stresowało i stresuje do dzisiaj. Mam to gdzieś z tyłu głowy, czy na każdym castingu, czy przed egzaminami do szkół teatralnych. Kiedy dostałem się do szkoły, część moich znajomych mówiła: "z tym nazwiskiem wiadomo, że się dostaniesz". (...) Nie miałem sytuacji, żebym był gorzej traktowany z tego powodu, albo w drugą stronę, żebym coś dostał dzięki temu, że jestem synem Rafała Królikowskiego. Najgorszy jest ten strach, kiedy coś ci się uda, dostaniesz jakąś rolę w serialu, czy nawet do szkoły, to jest to z tyłu głowy, czy to dlatego, że super mi poszło na castingu, czy to nazwisko wpłynęło na to
Wygląda jednak na to, że dziś podchodzi do tego zupełnie inaczej. W najnowszym wywiadzie dla Plejady przyznał, że często słyszy pytanie, czy jest "z tych Królikowskich", ale nie ma z tym żadnego problemu.
To na pewno rodzaj przywileju. Przez długi czas wzbraniałem się przed tym, by tak o tym mówić. Zależało i wciąż zależy mi na tym, żeby wytyczyć własną ścieżkę, ale dojrzałem jednak do tego, by trochę inaczej na to spojrzeć. Wychowywałem się w kochającym domu, nigdy niczego mi nie brakowało, rodzice dali mi możliwość wyboru życiowej drogi. Cieszę się, że pochodzę z takiej, a nie innej rodziny. Jestem dumny z mojego taty i mojego nazwiska. To przecież część mnie. (...) Wierzę, że dostaję kolejne propozycje zawodowe ze względu na moje umiejętności
Aktorstwo nie było dla niego oczywistym wyborem. Zanim trafił na scenę, swoją przyszłość wiązał przede wszystkim ze sportem. Marzył o karierze piłkarza, a później rozważał także pracę komentatora sportowego.
Najpierw chciałem być piłkarzem, a później zamarzyłem o tym, by zostać komentatorem sportowym. Zresztą, nie wykluczam, że jeszcze kiedyś nim zostanę, bo w dalszym ciągu jestem wielkim fanem piłki nożnej i sportu w ogóle. Przez wiele lat uprawiałem tenis ziemny, ostatnio bardzo wkręciłem się w padla. Byłem przekonany, że pójdę w bardziej sportową stronę. Od aktorstwa starałem się trzymać z daleka, choć muszę przyznać, że gdy grałem w jakichś szkolnych przedstawieniach, to podobało mi się to. Traktowałem to jednak wyłącznie w kategoriach zabawy. (...) Rodzice starali się mnie trzymać jak najdalej od show-biznesu. Z perspektywy czasu uważam, że to była świetna decyzja
Jeśli jednak liczycie na to, że zobaczycie Michała na ekranie u boku ojca, musimy was rozczarować. Aktor przyznaje, że choć w wyjątkowych okolicznościach nie wykluczyłby takiej propozycji, na co dzień woli oddzielać życie zawodowe od prywatnego.
Cenię sobie prywatną relację, którą zbudowałem z tatą i nie chciałbym, żeby przekształciła się ona w zawodową. Bałbym się, że coś by nam to zabrało. Granie z rodzicem musi być trudne, bo to przecież praca na emocjach. Kilka razy proponowano nam już, żebyśmy coś razem zrobili, ale zawsze wspólnie podejmowaliśmy decyzję, że tego nie chcemy
Żałujecie?