Monika Mrozowska rozprawia o prywacie i porównuje się do Micka Jaggera: "Jemu nikt nie wypomina, że ma kilkanaścioro dzieci i nie wiadomo ile partnerek"
Monika Mrozowska w podcaście "Matcha Talks" wyznała, jak wpływają na nią złośliwe komentarze, wynikające z faktu, że ma czwórkę dzieci z trzema mężczyznami. Zdradziła też, jak naprawdę funkcjonuje jej patchworkowa rodzina.
Monika Mrozowska zdobyła ogólnopolską rozpoznawalność, gdy na ekrany telewizorów trafił serial "Rodzina zastępcza", w którym wcielała się w rolę Majki, najstarszej córki państwa Kwiatkowskich. Po dekadzie pracy na planie produkcji Monika skupiła się na kolejnych zawodowych projektach, odstawiając karierę aktorską na bok.
W ostatnich latach o Mrozowskiej mówiło się głównie w kontekście jej życia prywatnego, a szczególnie miłosnych zawirowań. Gwiazda doczekała się czwórki dzieci z trzema różnymi partnerami, co od lat budzi spore emocje w sieci. Niedawno aktorka gościła w podcaście Julii Izmalkowej "Matcha Talks", gdzie w szczerej rozmowie rozliczyła się z publiczną oceną i opowiedziała, jak dziś patrzy na swoją przeszłość oraz jak w praktyce funkcjonuje jej patchworkowa codzienność.
TYLKO U NAS! Margaret zdradza, jaką jest macochą
Jak Monika Mrozowska reagowała na złośliwe komentarze dot. jej życia uczuciowego?
Przez lata media i internauci skrupulatnie podliczali związki Moniki Mrozowskiej, często stawiając ją w ogniu bezwzględnej krytyki. Gwiazda nie ukrywa, że dawniej komentarze obcych ludzi były dla niej ogromnym ciężarem.
Dziesięć lat temu ogromnie się przejmowałam, mnie to ogromnie dotykało, ja to wręcz odchorowywałam. Okropnie się z tym czułam i miałam takie poczucie ogromnej niesprawiedliwości, które wynikało z tego, że ci ludzie mnie nie znają, a tak łatwo mnie oceniają, tylko przez ten jeden fakt, że mam dzieci z różnymi partnerami.
Dziś jednak aktorka patrzy na swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Dojrzałość i czas pozwoliły jej wyzbyć się toksycznego poczucia winy. Zamiast porażki widzi w swojej historii naturalny bieg wydarzeń, którego owocem jest czwórka wspaniałych ludzi.
Nie mam w sobie poczucia wstydu, poczucia porażki życiowej. Ta sytuacja rozwijała się na przestrzeni dwudziestu lat, kiedy się rodziły te moje dzieci z tymi kolejnymi partnerami. Tak się ułożyło po prostu moje życie. Wytłumaczyłam to sobie trochę w ten sposób, że dzieci, które mam cudowne i wyjątkowe (…) mogły powstać i urodzić się tylko w wyniku takich, a nie innych okoliczności. W żadnych innych okolicznościach dokładnie te dzieci, te "egzemplarze" dzieci by nie powstały (…). Wszystko, co się dzieje dookoła tych dzieci związane z ich ojcami, uważam, że jest całkiem dobrze przeze mnie, przez nas zarządzane. Nie odnoszę wrażenia, że to, że jest wielu tych ojców, faktycznie mnie w jakiś sposób definiuje.
Monika Mrozowska o podwójnych standardach w show-biznesie
Mrozowska słusznie zauważa, że w świecie show-biznesu wciąż silnie zakorzenione są podwójne standardy dotyczące kobiet i mężczyzn. Gdy bogatą historią relacji i licznym potomstwem chwali się mężczyzna, publiczność często reaguje na to z przymrużeniem oka. W przypadku kobiet narracja bywa znacznie bardziej surowa.
Zawsze lubię podawać przykład Micka Jaggera (…). Jakoś jemu nikt nie wypomina, że ma kilkanaścioro dzieci, partnerek, to ja już nawet nie wiem, ile.
Gwiazda "Rodziny zastępczej" podkreśla również, że jej historia wcale nie różni się tak bardzo od życiorysów wielu innych Polaków. Różnica polega na tym, że jej relacje pozostawiły po sobie najbardziej widoczny i trwały ślad - nowo narodzone życie.
Bardzo szybko osoby, które mają mnie okazję lepiej poznać, przestają myśleć właśnie w taki sposób, że "Monika to jest ta, która ma trzech byłych partnerów" (…). Myślę, że jakby każdy z nas zrobił rachunek sumienia, ile miał w życiu partnerów, to ja wcale jakoś gorzej na tle populacji nie wypadam. U mnie faktycznie łatwiej jest to wytknąć, bo są te dzieci. A dzieci są, bo przy mojej naiwności mi się wydawało, że z tymi różnymi osobami, z którymi się spotykałam, będę mogła w końcu zbudować jednostkę rodzinną. I tak po prostu wyszło.
Monika Mrozowska o codzienności w patchworkowej rodzinie
Wokół rodzin patchworkowych krąży wiele mitów. Jak to wygląda u Moniki Mrozowskiej? Aktorka przyznała, że relacje dzieci z ich ojcami układają się różnie.
Moje córki mają super kontakt ze swoim tatą, mój najmłodszy syn ma super kontakt ze swoim tatą. Mój najstarszy syn praktycznie nie ma kontaktu ze swoim ojcem.
Aktorka zdradziła także, że w ich domu nie ma miejsca na zmuszanie dzieci do uczestnictwa w życiu rodzin nadrzędnych ich przyrodniego rodzeństwa. Każde dziecko ma swoją przestrzeń i relację ze swoim rodzicem.
Jak dziewczyny jadą do taty, nie ma takiego pomysłu, żeby zabierały ze sobą swoich przyrodnich braci, ani w drugą stronę. Nie ma takich sytuacji, żeby to przyrodnie rodzeństwo migrowało po tych innych rodzinach. Nie jest to związane z jakimś zakazem, po prostu nie ma takiej potrzeby.
Mimo że logistyka bywa wymagająca, w tej patchworkowej machinie udaje się budować piękne, międzypokoleniowe mosty, które wykraczają poza standardowe więzy krwi. Przykładem jest relacja jej starszych pociech z babcią najmłodszego syna.
Moje starsze dzieci mają bardzo dobry kontakt z babcią mojego najmłodszego syna, przy okazji świąt czy urodzin ta babcia jest zapraszana do nas albo my chodzimy do babci – podsumowuje gwiazda.
Zobacz także: Rodzinne wakacje Moniki Mrozowskiej w Chałupach: doglądanie pociech, praca nad opalenizną i całuski z NOWYM UKOCHANYM
Doceniacie szczerość Moniki?