Morderca 13-letniej Izy został zatrzymany po 15 latach. Jej ojciec zabrał głos. "Policjanci chcieli, żebym dowiedział się pierwszy"

Po 15 latach śledczy zatrzymali mężczyznę podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej z 2011 r. Do ujęcia 37-letniego Michała S. doszło 21 lipca 2026 r. w Gdyni, a prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa w związku ze zgwałceniem nastolatki. Głos zabrał ojciec Izy.

Ojciec Izy zabrał głos Ojciec Izy zabrał głos
Źródło zdjęć: © X
Maks

Zatrzymanie 37-letniego Michała S. miało miejsce 21 lipca 2026 r. w Gdyni. Prokurator przedstawił mu zarzut zabójstwa połączonego ze zgwałceniem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej, której śmierć wstrząsnęła lokalną społecznością w 2011 r. Przełom w sprawie nastąpił dopiero po 15 latach — kluczowe okazało się zastosowanie pionierskiej w Polsce metody genealogii genetycznej.

Podejrzany przyznał się do winy. Jak ustalono, nie był wcześniej karany ani notowany przez policję. Obecnie ma żonę oraz dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym.

Rzecznik gdańskiej prokuratury prok. Mariusz Marciniak przekazał, że nie ma wątpliwości co do tożsamości podejrzanego, ponieważ potwierdziły to badania DNA. Dodał też, że mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące i przebywa w areszcie na Kurkowej w Gdańsku.

Do zbrodni doszło w Gdyni, niedaleko domu dziewczynki. Iza została zaatakowana, gdy wracała po odprowadzeniu koleżanki na przystanek. Sprawca porzucił ciało w pobliżu miejsca zamieszkania nastolatki. Dziewczynkę odnaleźli rodzice, którzy próbowali ją reanimować, ale nie udało się jej uratować.


WIDEO
Wojtek Gola od dwóch lat jest w związku z Ukrainką. Tak mówi o ksenofobii w Polsce: "To nie jej wina, że tam się urodziła"


Ojciec 13-latki zabrał głos

Sławomir Strzałkowski, ojciec zamordowanej Izabeli, powiedział w rozmowie z Faktem, że policjanci przyjechali do niego, by osobiście przekazać wiadomość o zatrzymaniu. Wcześniej mieli zadzwonić, upewniając się, gdzie mogą się z nim spotkać. Jak relacjonował, funkcjonariusze nie mogli mówić wiele o szczegółach, ale podkreślali, że są pewni, iż zatrzymali właściwą osobę. Zależało im też, aby dowiedział się o tym jako pierwszy, jeszcze przed pojawieniem się informacji w mediach. Do rozmowy doszło w jego sklepie.

Ojciec dziewczynki zaznaczył, że przez lata nie tracił wiary w rozwiązanie sprawy, choć — jak przyznał — nie było to łatwe. Mówił, że zawsze starał się trzymać nadziei, że prawda w końcu wyjdzie na jaw.

Policjanci przyjechali mi o tym powiedzieć przedwczoraj. Najpierw zadzwonili i zapytali czy jestem uchwytny i gdzie. W końcu przyjechali i przywieźli mi takie dobre informacje. Za dużo też nie mogli mówić, ale mówili, że go mają na pewno. Na 100 procent to on. (...). Chcieli, żebym dowiedział się pierwszy, jeszcze przed mediami. Przyjechali tutaj do mnie do sklepu - wyznał Sławomir Strzałkowski w rozmowie z Faktem.

Ojciec ofiary wspomniał również o śmierci swojej żony, która zmarła pięć lat temu — dzień przed urodzinami córki. Dodał, że na zapleczu sklepu trzyma ołtarzyk ze zdjęciami żony i Izy.

Zdjęcia są. Świeczki palę. Co chwilę jeżdżę też do moich dziewczyn na cmentarz, staram się być nawet dwa razy w tygodniu. Teraz też podjadę podziękować dziewczynom, myślę sobie, że może one pomogły z zaświatów, już chciały mi trochę ulgi przynieść w tym wszystkim - wyznał.

Zapytany o to, co powiedziałby sprawcy, odparł, że nie chce z nim rozmawiać, ale uważa, iż musi ponieść konsekwencje. Podkreślił też, że liczy na najsurowszy wymiar kary — dożywocie.

Izabela Strzałkowska
Izabela Strzałkowska © X
Izabela Strzałkowska
Izabela Strzałkowska © Materiały prasowe
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą