Za nami pierwszy odcinek "Azji Express", a wraz z nim pomstowanie widzów na ciągłe narzekanie Janji Lesar i wytykany jej brak wsparcia wobec kontuzjowanej ukochanej. Przypomnijmy, że Katarzyna Zillmann jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji nabawiła się bolesnej kontuzji. Niestety, na miejscu pech też jej nie opuszczał...
Na początku drugiego odcinka na uczestników czekał zimny prysznic. Izabella Krzan stanowczo zakomunikowała, że "skończyły się balijskie wakacje". Drogę morską na wyspę Jawę urozmaiciła im zadaniem, w którym musieli wykazać się swoimi zdolnościami krawieckimi.
WIDEOZakochane Zillmann i Lesar opowiadają o swojej relacji po "Azji Express". "My nic nie ukrywamy" (WIDEO)
Katarzyna Zillmann była upewniana przez mamę o swojej wyjątkowości
Znane duety musiały w jak najszybszym tempie ręcznie uszyć dwa jutowe worki. Od precyzji igły i nitki zależał czas startu w wyścigu, więc w powietrzu od razu dało się odczuć ogromny stres. W tym momencie powracamy do szalonych przygód wioślarki i jej starszej o 18 lat kompanki podróży.
Upływające minuty, a w szczególności sznurki plączące się w rękach Katarzyny Zillmann skłoniły sportsmenkę do refleksji na temat swojej przeszłości.
Mama nie wychowywała mnie w taki stereotypowy sposób. Zawsze mówiła mi, że jestem stworzona do większych rzeczy. Przepraszam, to są jej słowa, nie moje, naprawdę, ale nawet mnie nie uczyła takich przyziemnych spraw, jak szycie czy gotowanie i stwierdziła, że ja się nie będę szykować pod jakąś rolę, aczkolwiek no to są rzeczy, które każdy z nas powinien umieć, żeby sobie w życiu poradzić
Myślicie, że Kasia i Janja zajdą daleko w programie?