Jeszcze do niedawna znane twarze zarzekały się w wywiadach, że zachwycająca gładkość ich lic to wyłączna zasługa cudownych genów, picia hektolitrów wody i słynnej "diety zmieniającej rysy twarzy". Te czasy odchodzą jednak w niepamięć. Obecnie celebrytki i influencerki bez skrępowania opowiadają o medycynie estetycznej, a wizyty u specjalistów od aparycji traktują z taką samą naturalnością, jak poranne wyjście po bułki. Do tego grona śmiało można zaliczyć Ksenię Ngo - ukochaną Leona Myszkowskiego.
Narzeczona Leona Myszkowskiego rozprawia na temat botoksu
Przyszła synowa Justyny Steczkowskiej chętnie udziela się w social mediach, gdzie stawia na absolutną szczerość. Podczas niedawnej serii pytań i odpowiedzi na Instagramie Ksenia po raz kolejny postanowiła udowodnić, że w relacji z fanami nie ma dla niej spraw zbyt dyskretnych. Gdy jeden z dociekliwych internautów zapytał wprost, czy stosuje botoks, partnerka syna piosenkarki nie zamierzała udawać, że jej idealnie gładkie jak tafla lodu czoło to zasługa przemywania twarzy zimną wodą czy drogeryjnych kremów.
ZOBACZ TAKŻE: Narzeczona Leona Myszkowskiego wraca pamięcią do ich początków: "Oszukał mnie. Absolutna TRAGEDIA" (WIDEO)
WIDEOLeon Myszkowski i Ksenia w "Parometrze"
Ukochana Myszkowskiego wyznała bez wahania, że zabiegi wygładzania mimicznych zmarszczek wykonuje regularnie już od 21. roku życia. Oznacza to, że z dobrodziejstw igły korzysta nieprzerwanie od 9 lat!
Leon Myszkowski zafundował narzeczonej biust
Taka wylewność Kseni w kwestii medycyny estetycznej nie powinna zresztą nikogo dziwić. Jakiś czas temu celebrytka wywołała ogromne poruszenie, kiedy szczegółowo zrelacjonowała w sieci operację powiększenia biustu. Co więcej, zdradziła wówczas bez krępowania, że nowe, okazałe kształty były prezentem od narzeczonego, który na spełnienie jej marzenia wydał pokaźną sumę ponad 20 tysięcy złotych.
Jak widać, ukochana Myszkowskiego hołduje zasadzie, że jeśli zmieniać wygląd, to bez żadnych tajemnic przed światem. Miło z jej strony?
ZOBACZ TAKŻE: Syn Steczkowskiej został jej menedżerem. Do mamy zwraca się: "PANI JUSTYNA ALBO JUSTYNA"