Dorota R. ponad tydzień temu wydała insta-oświadczenie w sprawie postawienia jej zarzutu związanego z naruszeniem przepisów prawa farmaceutycznego, a już pojawiły się kolejne medialne doniesienia, które chyba nie poprawiają jej notowań...
Opublikowano fragmenty rozmów Emila S. i Doroty R.
W piątek 7 sierpnia informowaliśmy z kolei o publikacji dziennikarza "Gazety Wyborczej", który miał okazję zajrzeć do aktu oskarżenia przeciwko Dodzie i Emilowi S. Tym razem chodzi o zarzut pomocy w ukrywaniu majątku przed wierzycielami, za co piosenkarce grozi do 5 lat pozbawienia wolności. To jednak i tak nic przy jej byłym mężu, którego oskarżono o popełnienie aż 198 czynów.
Kolejnym medium, które informuje o szczegółach sprawy, jest "Puls Biznesu". W piątek rano Dawid Tokarz opublikował obszerny tekst na ten temat, w którym pojawiły się też fragmenty rozmów byłych małżonków. Jak informuje "Puls Biznesu", nagrania zabezpieczono na telefonie Doroty R. i ich zapis jest oczywiście w posiadaniu prokuratury.
Dla kontekstu - w pierwszej z rozmów przewija się wątek Moniki W., czyli nieżyjącej już księgowej spółki Ent One Investments, oraz Rafała G., współpracownika i sąsiada Emila S. Przy ich pomocy były mąż Doroty R. miał utworzyć "łańcuszek pożyczek", aby kupować lokale wynajmowane pod sklepy popularnej "zielonej" franczyzy. Śledztwo w stosunku do Moniki W. zostało umorzone z powodu jej śmierci, natomiast Rafał G. nie usłyszał w tej sprawie zarzutów.
Emil S.: Ja użyczyłem pożyczki Monice, Monika jemu.
Dorota R.: Tak se popożyczaliście?
Emil S.: Tak, a Rafał do spółki
Dorota R.: Rafcio to się wp***dolił, co? Myślał, że będzie tylko udźwiękowiał film, a nie wiedział, że będzie k**wa prał pieniądze.
WIDEODoda o słynnej szarpaninie w toalecie z Agnieszką Szulim: "Powiedziała mi: "Z TWOIMI RODZICAMI TO DOPIERO POCZĄTEK"
Ujawniono nagrania z telefonu Doroty R. "Mam już przygotowane sejfy"
Na tym nie koniec. "Puls Biznesu" przytacza też, jak ówcześni małżonkowie mieli rozmyślać nad podziałem zysków z wynajmu lokali ze sklepami z popularnym płazem w nazwie. Z ust Doroty R. miało rzekomo paść, że "musi schować" pieniądze, które otrzyma w gotówce i "ma już przygotowane sejfy".
Emil S.: Ja już zapłaciłem tak, 850 i jutro mam zrobić dwa osiemset coś tam, to muszę to w mailu zobaczyć. I w ciągu 60 dni oni nam zwrócą VAT, 800 tysięcy jest tego VAT-u, a jak mi zwrócą, to ci część pieniędzy oddam, dobra?
Dorota R.: A ile?
Emil S.: (niezrozumiale)
Dorota R.: O, ekstra.
Emil S.: Dobra? Ponieważ jesteśmy nową spółką, to trwa to 60 dni, jakbyśmy byli (niezrozumiale) w spółce, to było 25 chyba.
Dorota R.: Ale w gotówce mi oddasz?
Emil S.: No, w gotówce ci oddam.
Dorota R.: No, to dobrze.
Emil S.: Będę chciał w gotówce, jakoś to wypłacić.
Dorota R.: Bo ja muszę to schować.
Emil S.: Musisz schować.
Dorota R.: Mam już przygotowane sejfy, wszystko.
(...)
Dorota R.: I co to jest, z tej spółki zrobimy jakiś po prostu przelew stały, tak?
Emil S.: Jeszcze musimy tylko ustalić, jak będziemy wyciągać hajs.
Dorota R.: No właśnie, no bo to jest jakieś ważne, jak to zrobić?
(...)
Emil S.: No, na jakiś czas są te zwroty, przez te pół roku może byśmy się pomęczyli jakimś pomaganiem przez kogoś innego, co?
Dorota R.: Albo niech ktoś odkłada po prostu te pieniądze.
Emil S.: (niezrozumiale)
Dorota R.: Niech to się na razie odkłada, tylko żeby ona nie miała dostępu do tego, a potem się po prostu za rok, jak to się uspokoi, podzielimy tym, co narosło.
Emil S.: Dobrze.
Jest i rozmowa numer dwa. Tym razem "Puls Biznesu" precyzuje, że dyskusja byłych już małżonków toczyła się w obecności prawnika. Nagranie - podobnie jak w przypadku poprzedniego - zostało zabezpieczone na telefonie Doroty R.
Dorota R.: Wcześniej, jak było między nami okej, byliśmy tak dogadani, że Emil kupuje te Żabki, których łączny koszt tam jest około 4 milionów, prawda?
Emil S.: Cztery z hakiem.
Dorota R.: Cztery z hakiem, więc jakby nie patrzeć, po naszym rozwodzie daj mi na tę moją stabilność finansową i na to moje bezpieczeństwo finansowe połowę, czyli jakby nie patrzeć dostaję te dwa miliony. Ja nie chcę tych dwóch milionów, znaczy chcę, wezmę połowę, tylko po to, żeby to już teraz się jak najszybciej zakończyło i żeby Emil mógł się, nie wiem, odkopać z tych swoich problemów finansowych.
Do porozumienia ostatecznie nie doszło. Medium wspomina, że "całe spotkanie skończyło się kłótnią, a oba lokale wynajęte pod Żabki, jak już wspomnieliśmy, są dziś zabezpieczone na poczet szkód inwestorów".
Dorota R.: Chciałabym, żeby po prostu przepisał mi tę jedną Żabkę, która kosztuje 2 miliony 200.
Emil S.: Nie, nie zgadzam się.
Dorota R.: Dlaczego?
Emil S.: Dlatego, że nie. Mogę małą przepisać.
Dorota R.: Słucham?
Emil S.: Tę małą ci mogę przepisać.
Też jesteście w szoku?