Piotr Mróz popularność zbudował dzięki roli w "Gliniarzach", jednak w ostatnim czasie uwagę opinii publicznej przyciąga przede wszystkim jego otwarte mówienie o relacji z Bogiem. Aktor podkreśla, że modlitwa jest dla niego ważna i że często sięga po różaniec, jednocześnie zaznaczając, że nie kreuje się na osobę bez skazy i wprost przyznaje, iż jest grzesznikiem. W najnowszej rozmowie odniósł się też do osób z show-biznesu, które deklarują niewiarę i mówią o tym publicznie.
W rozmowie z reporterem Kozaczka Piotr Mróz ocenił, że część celebrytów krytycznie wypowiadających się o wierze ulega temu, co nazwał "modą na niewiarę". Zwrócił uwagę, że choć branża lubi przedstawiać się jako niezależna i oryginalna, w praktyce bywa mocno podatna na wpływy, a pozycja w show-biznesie - krucha i niepewna. Przyznał, że sam nieraz analizuje po czasie, czy jego słowa mogą odbić się na sprawach zawodowych, ale jednocześnie podkreślił, że nie zamierza dopasowywać się do trendów i woli trzymać się własnych wartości.
Dlaczego Piotr Mróz nie gra w filmach? Padły wymowne słowa. "Czasami castingi skierowane są do ULUBIEŃCÓW"
Mniej propozycji po deklaracjach o wierze? "Nie sprzedam duszy diabłu"
Show-biznes, któremu się wydaje, że jest bardzo oryginalny, niestety jest bardzo podatny na wpływy. (…) Wszyscy wiedzą, jak krucha i niepewna jest sytuacja i pozycja w show-biznesie. Też czasem się zastanawiam po fakcie, czy coś, co powiedziałem, wpłynie na moją sytuację zawodową. Ludzie się boją, chcą być modni. (...) A ja nie idę za modą, trzymam się swojej wartości i tu jest problem.
Piotr Mróz stwierdził, że przez swoje mówienie o przekonaniach religijnych otrzymuje mniej propozycji zawodowych, niż by mógł. Zapewnił jednak, że nie zamierza zmieniać własnych poglądów, by utrzymać się na rynku. Zapewnił:
Nie boję się powiedzieć, że gdybym nie miał tych prokatolickich, chrześcijańskich wartości, gdybym nie wypowiadał się głośno o wierze, gdybym płynął w tym rynsztoku z prądem, to wydaje mi się, że byłbym znacznie wyżej na tej drabince popularności, rozchwytywalności i angażowania mnie do różnych projektów. (…) Nie sprzedam duszy diabłu, żeby się komuś przypodobać. Trzeba się liczyć, że bycie sobą i bycie prawdziwym i opowiadanie się za swoimi wartościami, które wypływają z głębi, może się spotkać z krytyką i konsekwencjami.