Śmierć Presleya Gerbera w wieku 27 lat wstrząsnęła opinią publiczną. Syn Cindy Crawford i Rande'a Gerbera odszedł w niedzielę w jednym z ośrodków odwykowych w Los Angeles. Jego odejście to tragiczny finał wieloletniej, wyniszczającej walki z uzależnieniem od narkotyków oraz poważnymi problemami natury psychicznej. Z biegiem czasu młody model coraz bardziej otwierał się przed swoimi obserwatorami, obnażając bolesne kulisy swojej codzienności. Zaledwie sześć miesięcy temu zdecydował się na niezwykle radykalny i ryzykowny krok w drodze do trzeźwości.
W marcu Presley poinformował, że przebywa w specjalistycznej klinice w meksykańskim Cancun, gdzie poddał się kontrowersyjnej terapii z użyciem ibogainy. Substancja ta, pozyskiwana z kory afrykańskiego krzewu, ma silne działanie psychoaktywne. Według zwolenników tej metody przyjęcie jednorazowej, uderzeniowej dawki (tzw. "flood dose") pozwala zminimalizować objawy odstawienia i wywołać głęboki reset szlaków neuronowych w mózgu.
Ze względu na swoje właściwości oraz ryzyko skutków ubocznych, ibogaina jest nielegalna w Stanach Zjednoczonych i widnieje tam na liście substancji kontrolowanych pierwszej grupy. Terapia w Meksyku, której koszt zaczyna się od ponad 12 tysięcy dolarów za 10-dniowy turnus, była dla niego próbą ostatecznego odcięcia się od nałogu.
WIDEOGrób Jana Frycza został zasypany morzem białych kwiatów (WIDEO)
Przed śmiercią Presley Gerber poddał się kontrowersyjnej terapii
Presley Gerber nie ukrywał, że przed przyjęciem substancji towarzyszył mu ogromny strach. W opublikowanym w marcu wpisie wspomniał o "cichej chwili zanim wszystko się zmieniło"
Byłem absolutnie przerażony i wiedziałem, że znowu bym był, gdybym musiał kiedykolwiek jeszcze raz zmierzyć się z czymś takim – czytamy na Instagramie.
Presley podkreślał jednak, że ufa procesowi, nad którym czuwał sztab medyczny.
Wiedziałem, dlaczego tam jestem. Zmierzyłem się z tym, przed czym uciekałem, i gdzieś w tym wszystkim zacząłem odnajdywać drogę z powrotem do siebie... Modlę się, by to był ostatni raz, kiedy muszę tu wracać – pisał z nadzieją.
Jego próba wyjścia na prostą spotkała się z ogromnym wsparciem rodziny. Cindy Crawford nie kryła podziwu dla syna, pisząc pod jego postem: \"Jesteś wojownikiem! Przeszedłeś przez ogień, by odnaleźć siebie! Jestem taka dumna!\" Wtórował jej mąż, Rande Gerber, który podkreślał, że "stawienie czoła temu, co trudne, wymaga prawdziwej siły".
Mimo ogromnych chęci i poszukiwania nawet najbardziej niekonwencjonalnych form pomocy, demony przeszłości okazały się silniejsze. Presley od najmłodszych lat borykał się z atakami paniki i nocnymi lękami. Pod koniec zeszłego roku szczerze opowiadał o przyjmowaniu silnych leków przeciwbólowych i uspokajających, w tym buprenorfiny oraz leków z grupy benzodiazepin.
Zobacz także: Presley Gerber nie żyje. Tak wyglądało jego OSTATNIE publiczne wyjście z całą rodziną (ZDJĘCIA)