Sandra Bullock w ostatnich latach ograniczyła swoją obecność na salonach. W 2023 r. aktorka pożegnała swojego ukochanego, fotografa Bryana Randalla. Mężczyzna toczył wycieńczającą walkę ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Zakochani nigdy nie sformalizowali związku, ale aktorka nazywała partnera "bratnią duszą".
WIDEOTak wyglądał pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Sandra Bullock przerwała milczenie na temat choroby ukochanego
Teraz Sandra Bullock gościła w podcaście "Smartless". Odcinek z jej udziałem będzie dostępny dopiero 24 sierpnia. Już teraz wiadomo jednak, że podczas rozmowy otworzyła się na temat śmierci ukochanego. Wspomniała, że partner prosił ją o to, by zachowała jego zmagania z chorobą w tajemnicy i przyznała, że rozumie jego decyzję.
Był miłością mojego życia. Uszanowałam to. Czułam się potwornie osamotniona, ale najpierw myślałam: "Dam radę. Mogę być cicho. Nie chcę ranić innych przez to, co sama czuję" - stwierdziła.
Opieka nad chorym ukochanym oraz dwójką dzieci i konieczność trzymania codziennych doświadczeń w sekrecie w pewnym momencie okazały się jednak dużym obciążeniem. Sandra Bullock zdradziła, że początkowo o chorobie Randalla wiedziała tylko jej siostra, a później powiedziała także przyjaciółkom - Jennifer Aniston i Amandzie Ance.
Gdy o tym opowiedziałam, poczułam wielką ulgę. Jego diagnoza pojawiła się jednocześnie z wybuchem pandemii, a ja miałam dziecko z silną astmą. Panikowałam - przyznała.
Zobacz także: RZADKI WIDOK: Sandra Bullock, która zniknęła z mediów po śmierci partnera, została zauważona z 16-letnim synem (FOTO)
Sandra Bullock o śmierci ukochanego
Podczas wspomnianej rozmowy Sandra Bullock zdradziła również, że obserwując postępy choroby ukochanego, zaczęła go opłakiwać już kilka lat przed śmiercią.
Myślę, że biorąc pod uwagę etap, na którym znajdował się w swojej drodze, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, zaczęłam opłakiwać Bryana już cztery lata przed jego śmiercią - zdradziła.
W wywiadzie gwiazda stwierdziła także, że Bryan Randall odszedł wcześniej niż jego ciało, choć jak przyznała pogodziła się z tym dopiero po jego śmierci.
Moja osoba odeszła znacznie wcześniej niż ciało. Myślę, że nie poradziłam sobie z tym aż do momentu jego śmierci, bo po prostu kręciło się w kółko - stwierdziła.
Sandra Bullock określiła też stwardnienie zanikowe boczne jako "traumatyczną diagnozę". Warto wspomnieć, że schorzenie powoduje osłabienie mięśni, a na bardziej zaawansowanych etapach choroby chory traci zdolność samodzielnego poruszania się, mówienia oraz przełykania, a także pojawiają się u niego problemy z oddychaniem.
Zobacz także: Po śmierci partnera Sandra Bullock zniknęła z mediów. Paparazzi zrobili aktorce PIERWSZE zdjęcie od roku (FOTO)