W ostatnich dniach mec. Tomasz Banaś w rozmowie z "Faktem" zabrał głos na temat nieruchomości, którą wystawiła na sprzedaż Sylwia Peretti. Jak twierdził, w księdze wieczystej widnieje zakaz zbywania i obciążania nieruchomości w związku ze sprawą, która toczy się wobec jej męża, Łukasza P. Willę pod Krakowem wyceniła na 5,2 miliona złotych.
Nie sprzeda tego. W momencie, w którym jest zakaz zbywania i obciążania, żaden notariusz takiej czynności nie zrobi. Mój klient posiada wierzytelność wobec męża Sylwii Peretti, który według naszej opinii uciekł z majątkiem, przenosząc na panią Peretti prawo własności do domu w drodze darowizny
Sylwia Peretti wydała oświadczenie ws. sprzedaży domu
Teraz głos w tej sprawie zabrała sama Peretti. W instagramowym oświadczeniu przekazała:
Skoro w ostatnich dniach czołówki nagłówków zajmuje już nie tylko moje nazwisko, ale również mój dom, jestem zmuszona odnieść się do pojawiających się informacji oraz zakończyć wszelkie spekulacje. Kontrahenci mojego męża wystąpili przeciwko niemu twierdząc, że nie otrzymali zapłaty za samochód, który - jak sami nie potrafią jednoznacznie określić - mieli mu sprzedać albo wynająć. Tymczasem zawarta umowa wyraźnie przewidywała, że rozliczenie miało nastąpić poprzez objęcie udziałów w spółce. Mieli taką możliwość, jednak z niej nie skorzystali. Samochód został im również zwrócony już rok temu i od tego czasu pozostaje w ich posiadaniu. Prowadzą postępowanie przeciwko Łukaszowi, ale widocznie to im nie wystarcza, dlatego próbują w tę sprawę wciągnąć również mnie.
Mąż Sylwii Peretti ARESZTOWANY. Cała drama w pigułce
Jak twierdzi, jej zdaniem przyjęta narracja ma na celu jedynie budowanie medialnego szumu wokół sprawy. Zapewnia też, że "tego rodzaju zabezpieczenia mogą być zmieniane w toku postępowania" i tak się stanie w tym przypadku.
Pojawiające się informacje o zakazie zbywania nieruchomości dotyczą wyłącznie postanowienia sądu wydanego w ramach zabezpieczenia roszczeń w sprawie. Jak powszechnie wiadomo, tego rodzaju zabezpieczenia mogą być zmieniane w toku postępowania i tak właśnie się stanie na etapie finalizacji sprzedaży. O tym jednak pełnomocnik drugiej strony już nie wspomina, bo znacznie łatwiej budować medialny szum niż rzetelnie informować o stanie sprawy.
Jednocześnie deklaruje, że oferty sprzedaży posiadłości nie zamierza wycofywać. Wspomina też o "wywieraniu presji i próbie zastraszenia".
Nie mam wątpliwości, że celem tych działań jest również wykorzystanie mojego nazwiska i wywołanie medialnego rozgłosu. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że informacje dotyczące sprawy w pierwszej kolejności trafiły do mediów. Trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi o wywarcie na mnie presji i próbę zastraszenia. Dlatego jasno informuję: nie wycofuję oferty sprzedaży domu. Dom jest i pozostaje na sprzedaż. Do kontaktu z biurem nieruchomości zapraszam wyłącznie osoby realnie zainteresowane jego zakupem.