Helena Englert przed startem medialnej kariery miała potężne zaplecze w postaci znanych rodziców i chyba ciężko to kwestionować. Z tego powodu bywa nazywana naczelnym polskim "nepo baby", a występ na Open'erze z dorobkiem w postaci trzech piosenek był chyba tego ukoronowaniem. Niedługo ruszy też na podbój "Tańca z Gwiazdami".
Grażyna Wolszczak bierze w obronę Helenę Englert
Kariera Heli rozwija się dość prężnie i temu też raczej nikt nie zaprzeczy. Pojawiają się jednak komentarze, że to efekt kolesiostwa czy nepotyzmu, jak w przypadku instagramowej rolki autorki kanału commentary Julii Chmielewskiej. Ta zwróciła uwagę, że Hela coś podejrzanie łatwo dostała się do Szkoły Teatralnej, gdzie dostać się bardzo trudno.
No, ale po prostu, wiesz, mam wybitny talent, nie?
Dostanie się do Szkoły Teatralnej jest czymś nieziemsko trudnym. Na przykład w tym roku do Krakowa aplikowało 1500 osób na 26 miejsc. I co roku na Akademiach jest co najmniej kilka takich Helen. Każda taka Helena to jedna utalentowana osoba mniej, która faktycznie mogłaby mieć miejsce w świecie teatru
Helena Englert wystąpiła na festiwalu Open'er
I momentalnie posypały się komentarze na temat talentu Heleny czy jej braku. Jedni piszą, że na dziewczynę trwa niemal medialna nagonka, inni konsekwentnie trzymają się wspominanej narracji o kolesiostwie i nepotyzmie. Co ciekawe, do dyskusji (choć to raczej dużo powiedziane, bo później już nie odpisywała na kierowane w jej stronę uwagi) wkroczyła również Grażyna Wolszczak. Połóżmy więc kres domysłom:
Helena ma talent. Kropka.
Jeśli mieliście wątpliwości, to mamy nadzieję, że głos aktorki skutecznie je rozwiał. Komentujący niestety nie byli przekonani, ale może aktorka po prostu trafiła na "trudną publikę".
A Wy przyjęliście do wiadomości?